niedziela, 10 stycznia 2016

PRAWIE...




Myślę o Was cały czas! Tyle mam do opowiedzenia...
Jednak jeszcze ciut za wcześnie o wszystkim "trąbić"...:)
Opowiem, jak uda zrobić się już pierwszy krok ...





Bilet - 23 luty.
Siedzimy na kartonach.
Lista zadań po powrocie w trakcie.
Dużo tego.
Ale damy rade.
Pozytywna energia nas nie opuszcza:) Im bliżej tym wyżej latam i większe mam skrzydła.
Kolejny totalny ale to zupełnie totalny przewrót w życiu. Powiem Wam, że to uzależnia...;)
Blog odrobinkę zmieni formę.
Będzie więcej o tym co będę robić... Zresztą już niedługo wszystko napiszę...:)
Trzymajcie wszystkie kciuki jakie macie!:)

Ściskam Was taaaaaaaaakkkk mocnoooo!:))))

Wasza N.

Oczywiście  dbajcie o siebie!;)

sobota, 12 grudnia 2015

SEITAN - PRZEPIS

Co to? Weganie z pewnością wiedzą:) Seitan to taki wegański zastępnik mięsa. Konsystencją i smakiem bardzo je przypomina.
Ja osobiście nie robię seitana, bo nie potrzebuję zastępników mięsa, ale wiem, ze niektórzy, szczególnie na początkowej drodze przejścia na weganizm, wegetarianizm, czy w ogóle jeśli chcą zrezygnować z mięsa bez zbędnego szufladkowania się i nazywania, potrzebują zjeść czasem coś co je przypomina. Dzisiaj post specjalnie dla nich.
Oprócz znanych i ogólnie dostępnych kotletów sojowych, można zrobić coś samemu w domu do złudzenia przypominającego mięso. Seitan nazywany jest inaczej "chińskim mięsem". Można go również kupić w sklepie ze zdrową żywnością, ale po co?:)

Co potrzebujesz:
  • 1kg mąki pszennej,
  • 0,5 l wody.
  • sól, kurkuma, zioła... według smaku i uznania
  • troszkę cierpliwości:)

czwartek, 19 listopada 2015

HIRUDOTERAPIA...

Pisałam  kiedyś, że w którymś poście wspomnę Wam kilka słów o pijawkach. Temat bardzo dla niektórych kontrowersyjny.



Pracując kilka lat temu w Stanach w Centrum Medycyny Naturalnej, miałam "przyjemność" ich stawiania:) Zarówno innym jak i sobie.

poniedziałek, 5 października 2015

CEL - MARZENIE Z DATĄ WAŻNOŚCI...

Przepraszam.
Będę to mówiła za każdym razem, gdy tylko Was zaniedbam.
Biję się w pierś, już chyba po raz drugi.
Co u mnie?
Głowa moja potrzebuje więcej miejsca:)
Wielkimi krokami zbliża się czas powrotu do domu... Co się z tym wiąże?
Burza mózgu, co, jak, kiedy, co robić, po co, dlaczego, sto telefonów, mnóstwo obaw, ale radość w sercu nie do opisania:)
Życie ciągle mnie zaskakuje tak samo jak ciągle się jego uczę i to jest piękne. Najważniejsze jest to, aby nie stać w miejscu, rozwijać się, nie pozwolić sobie na wegetację, przez nią umiera nasza dusza. Stajemy się obojętni i szarzy. "Stojąc w miejscu, też można zabłądzić" (E. Stachura).



Aczkolwiek z drugiej strony - jak zawsze - dusza potrzebuje spokoju, oddalenia od wszystkiego co ręce ludzkie dotknęły, stworzyły i ciągnie do tego co nieskazitelne, niedotknięte, dzikie i dziewicze , do natury,  wyciszenia, zaszycia się w lesie... Odcięcia od tego czym żyje cały świat.
 Jak tu jej nie kochać...?:)



Z wiosną nadejdzie NOWE. Jak mała dziewczynka przebieram w miejscu nogami...
Będzie dobrze...Prawda?
Bo spokój duszy jest najważniejszy...

Wracam do Was niedługo.

Dziekuje, że jeszcze jesteście.

N.



sobota, 25 lipca 2015

ZDROWO I SMACZNIE


Potrzeba matką wynalazków...
Codzienne myślenie co na śniadanie, obiad i kolacje, aby dziecię miało smacznie i przede wszystkim zdrowo, zmusza mózg matki do kreatywności, szczególnie w kuchni.

I tak mój osobisty mózg wymyślił PULPETY Z BRĄZOWEGO RYŻU:)

Ugotuj brązowy ryż - ile chcesz, przekręć przez maszynkę, dodaj mąkę ziemniaczaną ( 1/4), duuużo ziół - jeśli chcesz i lubisz, koperek, kurkumę, sól i pieprz.
Wrzucaj na wrzątek i po chwili wyciągaj.
Pyszne z sosem pieczarkowym.... grzybowym... Ahhh:)

Uciekam, niedługo wracam.

N.

Dbajcie o siebie!

piątek, 3 lipca 2015

TAKA SYTUACJA...

Polski sklep.
Stoję przy kasie.
Wchodzi, ładny, wysportowany angielski chłopak. Po mleko przyszedł, bo angielski sklep "za daleko".
Pyta trzymając w dłoni nasze polskie mleko: NORMALNEGO nie macie...?
Nie wytrzymałam...: A to nie jest normalne...?
On: Nie, bo nie ma konserwantów i po 3 dniach trzeba je wyrzucić.
Ja: głucha cisza... zatkało mnie.
Do dzisiaj nie mogę, nie potrafię a może nie chcę zrozumieć....


poniedziałek, 29 czerwca 2015

OTYŁOŚĆ - WINA BIEDY?




Kiedyś obiecałam Wam napisać troszkę o Stanach i ... zapomniałam:)
Dzisiaj jest dzień nadrabiania zaległości.
Część z Was wie, że w Stanach mieszkałam 8 lat.
Wcześniej jeździłam na wakacje aż w końcu i mnie dopadło. Chęć zamieszkania, życia...
American Dream.
O życiu w Stanach mogę napisać książkę.
Chce pokazać Wam jak paradoksalny jest to kraj, pod wieloma względami.
Ten co mnie interesuje najbardziej to kwestia podejścia do zdrowia i w miarę zdrowego odżywiania.
Tak jak napisałam wcześniej, Ameryka to kraj paradoksalny, przynajmniej dla mnie.
Na każdym rogu fast food sąsiadujący ze sklepem ze zdrową żywnością.

piątek, 26 czerwca 2015

Nim zabraknie...

(...) Śpię mało, śnie więcej...
Wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracę 60 sekund światła.
Idę, kiedy inni się zatrzymują, budzę się, kiedy inni śpią.
(...) Tylu rzeczy nauczyłam się od was, ludzi...(...)
Nauczyłam się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po raz pierwszy, palec swojej mamy, trzyma się go już zawsze...
Nauczyłam się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.
Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz.
Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek i na jedno kocham Cię...


N.



piątek, 19 czerwca 2015

" NIE PYTAJ JAK WYGLĄDAM, ALE JAK SIĘ CZUJĘ"

Wpadł mi w ręce ostatnio artykuł o pewnej instruktorce jogi z Płn Karoliny.
Ok, mówiąc instruktorka jogi, jak ją  sobie wyobraziliście?  Idealne ciało, idealnie rozciągnięta z kokardką zawiązaną nogami za głową, prawda?:)
Muszę Was rozczarować. JESSAMYN STANLEY, bo o niej mowa wygląda tak:

środa, 10 czerwca 2015

ZAUFAJ NATURZE...

Wiedzieliście o tym, że niektóre warzywa i owoce wyglądają jak części ciała lub nasze organy...? Mało tego, te które wyglądają jak dany organ, "stworzone" są  właśnie po to, aby pomóc go leczyć lub uzdrowić?
Nie ma więc wątpliwości, że spożywanie jak największej ilości warzyw i owoców pomoże nam utrzymać nasze ciało i umysł w doskonałym zdrowiu.

Oto 10 produktów, które odzwierciedlają części ciała. Przypadek? Nie myślę. W naturze nie ma przypadków.

1. GREJFRUT - PIERŚ


Grejpfruty, pomarańcze i inne owoce cytrusowe wyglądają jak gruczoły mleczne kobiet i rzeczywiście wspomagają zdrowie piersi i ruch limfy do i z piersi
Podobieństwo między okrągłymi owocami cytrusowymi i piersi może być więcej niż przypadkowe. Grejpfrutowy zawierają substancje zwane limonoids, które hamują rozwój nowotworu.


niedziela, 7 czerwca 2015

CHIA BUDYŃ NA ŚNIADANIE

... ale nie byle jaki! Pyszny, zdrowy i pachnący latem:)
Kilkakrotnie wspominałam Wam o nasionach szałwii hiszpańskiej - CHIA .Staram się je dodawać jak najczęściej do różnych potraw, szczególnie do śniadania. Dzisiaj przypomniał mi się prosty przepis na przepyszny a'la budyń, który bez wyrzutów sumienia można zjeść na śniadanie;)



środa, 27 maja 2015

SACRUM




Rzadko się pojawiam.
Wiem.
Biję się w pierś.
Dużo się u nas dzieje ostatnio plus burza mózgów.
Wróciliśmy z 2-tygodniowych wakacji w Polsce. Nasz kraj przywitał nas przepiękną pogodą:)
Chleb z masłem, szczypiorkiem i pokrzywą...
Coś przepysznego i niesamowicie zdrowego!

Było tak pięknie i tak magicznie, że odnaleźć do dzisiaj się tu nie możemy.
Wyjazd zaważył już całkowicie na decyzji.
Następny będzie ostatni...:)
Po wieloletnim życiu na emigracji, wracamy do DOMU.
To szczęście wypełniające duszę jest nie do opisania.
Już tylko ciałem TU jestem. Serce i dusza zostało już TAM.
Wiem, że dużo się zmieni. Wiem, że może być czasem różnie i czasem mało stabilnie...
Wiem to, ale i tak nigdy i nigdzie nie czułam się tak szczęśliwa jak w Polsce. Zawsze to powtarzałam, nawet wówczas gdy w kolorach tęczy rysowało się moje życie za granicą.
Nigdy rozum nie wygrał z sercem.

Jesteśmy w trakcie dopinania wszystkich guzików. Jest ich trochę. Także przezimujemy na pewno jeszcze TU.
Ale...
Z każdym dniem i z każdą myślą o powrocie, skrzydła odrastają na nowo.
Wiele zmian się szykuje.
 Również i tu, na blogu będzie więcej jogi, natury i niespodzianek dla Was, jeśli tylko pomyślne wiatry będą nadal nam wiały:)

Z mocno bijącym sercem, rozczochranymi od ciepłego wiatru włosami, wielkimi od nadziei oczami, niepewnie zwijając na palec końcówkę sukienki... jak mała dziewczynka patrzę w przyszłość.
I w tym stanie chce pozostać. Tak mi dobrze.
Trzymajcie kciuki i...
...dbajcie o siebie...:)

Wasza N.

poniedziałek, 18 maja 2015

MITYCZNI...

Natura jest niezwykle magiczna i niesamowita.
Zawsze zachwycała mnie swoja potęgą i różnorodnością.
Większość zwierząt na świecie wygląda dość normalnie, jednak raz na jakiś czas spotykamy takie zwierzę, które wygląda jak z filmu fantasy...
Chciałam podzielić się z Wami tym, co mnie ostatnio zachwyciło ...
Mieliście przyjemność "spotkać" na swej drodze takie cuda...?:)

OKAPI



poniedziałek, 13 kwietnia 2015

SPOWIEDŹ EMIGRANTA...

Cudny wschód słońca...
Chill out i kawa z cynamonem...
To jest to co poranku smakuje mi najlepiej.
Bardzo wczesnym.
Jest 6.30.
Drugi raz w czasie całego okresu, w którym mam zaszczyt być mamą, wstałam wcześniej niż moje dziecko.
Ostatnio mam bardzo niepoukładane myśli. Pojawiają się wątpliwości, strachy, niepokoje.
Ale wiem, że tak ma być. To właśnie jest częścią naszego życia.
To jest właśnie ta harmonia, która w życiu jest nam bardzo potrzebna...
Jednego dnia czuje się niesamowicie szczęśliwa, czuje, że wszystko będzie dobrze, dziękuje Bogu za każdy dzień, za cudowną rodzinę, za zdrowie. Z kolei innego dnia czuje, jakby ktoś do tej czystej wody jaką są w danej chwili moje myśli, wlał małą kropelkę atramentu... A ona tak nieokiełznanie zmąca cała tą czystość i niewinność myśli.
Jestem ogromną marzycielką. Często przysłania mi to realia, niestety. Rozpędzę się i fruwam.






Przed Świętami odwiedziłam Polskę.

Sama.


wtorek, 17 marca 2015

PYSZNA I ZDROWA PRZEKĄSKA

Mam dzisiaj dla Was bardzo fajny przepis na smaczną przekąskę, który posiada jeden z moich ulubionych składników - CIECIERZYCĘ!


Te małe, ładne kuleczki są niezwykle uniwersalne. Oprócz słynnego hummus można ją wcinać na wiele różnych sposobów. Dzisiaj jeden z nich, mianowicie, pieczone z ziołami.
Są chrupiące i bardzo aromatyczne. Zamiast niezdrowych i drogich chipsów, zdrowa i tania przekąska :)

Co potrzebujemy:

-1 i 1/2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
- 2 łyżki oliwy - u mnie olej kokosowy
- dużo chili
-oregano
- kurkuma
-łyżka soli morskiej

Zresztą to co dodacie to już absolutnie zależy od Was i od tego co Wy lubicie, ja dałam swoje ulubione smaki.

Wszystkie zioła z oliwą/olejem mieszamy...















... wlewamy do ugotowanej ciecierzycy, mieszamy dokładnie , wysypujemy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy w 190 - 200 stopniach ok. 50 min.
Można krócej i można dłużej. Zależy od Waszego smaku:)









Te ładne kuleczki mają całe mnóstwo wartości odżywczych.
Jedna filiżanka gotowanej ciecierzycy zawiera 269 kalorii, 45 g węglowodanów, 15 g białka, 13 g błonnika, 4 g tłuszczu i  0 gramów cholesterolu
 Jedna porcja surowej ciecierzycy zapewnia 50% dziennego zapotrzebowania na potas, witaminę A 2%,  21% wapnia, 13% witaminy C, 69% żelaza, 2% sodu, 55% witaminy B-6 i 57% magnezu. Dodatkowo ciecierzyca zawiera witaminę K, kwas foliowy, fosfor, cynk, miedź, mangan, cholina i selen.
Chociaż najczęściej pojawia się ona jako okrągła i beżowa, to istnieje kilka innych jej odmian i kolorów : czarna, zielona, czerwona.
Nie zawiera glutenu.
Żelazo, fosfor, wapń, magnez, mangan, cynk i witamina K obecne w ciecierzycy, przyczyniają się do budowania i utrzymywania silnej struktury kości.
 Ciecierzyca zawiera znaczne ilości błonnika, który pomaga zmniejszyć  ilość cholesterolu we krwi, a tym samym zmniejsza to ryzyka wystąpienia chorób serca.
Selen jest minerałem, który niestety nie jest obecny w większości owoców i warzyw, ale można go znaleźć właśnie w ciecierzycy. Odgrywa ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu enzymów wątrobowych i pomaga w detoksykacji niektórych związków rakotwórczych w organizmie.

Błonnik jest  powszechnie uznawany za ważny czynnik kontrolowania wagi. Powoduje zwiększenie uczucia sytości i zmniejsza apetyt, dzięki czemu czujesz się pełniejsza na dłużej, a tym samym obniża się ogólne ilości spożywanych kalorii.

Warto jeść? Pewnie, że warto!:)

Dbajcie o siebie,

Wasza N. 









wtorek, 24 lutego 2015

20 KILOGRAMÓW SZCZĘŚCIA...



Wszechobecny kult na bycie "FIT' i EKO stał się bardzo modny.
Spożywanie świeżej, lokalnej żywności prowadzi do zdrowego, długiego i szczęśliwego życia. Święta prawda.
Jednak większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, że prowadzenie zdrowego stylu życia może mieć poważne i negatywne konsekwencje, jeśli nie podchodzi się do tego mądrze.


piątek, 20 lutego 2015

MNIEJ ZNACZY WIĘCEJ...

Nie sądziłam, że tak dawno ostatnio do Was pisałam...

Czas niesamowicie szybko ucieka! Niedawno obchodziliśmy pierwszy rok życia mojej córy...
A przecież dopiero co się urodziła...



Wiele się u nas dzieje. Czas wypełniony do maximum możliwości.
Praca nad sobą każdego dnia przynosi cudowne efekty. Otwiera oczy i maluje uśmiech na twarzy...:)
Wyznaczyliśmy sobie cele i konsekwentnie do nich dążymy.
Tajemnicą już nie jest, że już niedługo zmieniamy miejsce zamieszkania. Na jakie? Hmmm... Na razie ciiiiiiii... Wiąże się to z małą niespodzianką jaką dla Was szykuje...;)
Ale powolutku i spokojnie.
Wszystko w swoim czasie.
Na razie liczy się TU i TERAZ.



wtorek, 20 stycznia 2015

ZRÓB TO SAM - PASTA DO ZĘBÓW



Wiesz, że możesz z kilku bardzo prostych składników zrobić pastę do zębów...?
Unikniesz nie tylko wszystkich toksycznych i chemicznych składników zawartych w "normalnej" paście, ale również zaoszczędzisz pieniądze:)
Jest doskonałą, zdrową i łatwą do wykonania alternatywą do zwykłej pasty.




środa, 14 stycznia 2015

JABŁKO vs "JABŁKO"

Wyobraźcie sobie, że u mnie pierwszy raz od kilku miesięcy świeci od rana piękne słońce na niebieskim niebie... Szok...
Od razu inaczej zaczęłam funkcjonować! Już mam sto pomysłów:)
Niestety pochmurno jest tu 90 % w ciągu roku...
Sama nie wiem, jak ja tu wytrzymuję...:)
Każdy potrzebuje słońca, nasz organizm potrzebuje słońca, nasz mózg potrzebuje słońca! Nie dziwię się, że tak często spotykaną tu dolegliwością jest właśnie depresja...
Ale co nas nie zabije to nas wzmocni. Powtarzam sobie, że już niedługo...:)

Dzisiaj w nocy przez pewną rzecz aż spać nie mogłam...
Dlatego MUSZĘ się z Wami tym podzielić.
Wyobraźcie sobie, że za to piękne i naturalne jabłko ( dla niektórych to nie jabłko i do ust by takiego nie wzięli):



... płacę jeszcze raz tyle jak za "piękne i błyszczące".
Wiecie dlaczego?

środa, 7 stycznia 2015

ZA MASKĄ...

Do napisania tego posta zainspirował mnie pewien artykuł...

Bardzo poważnie traktuję moją praktykę jogi. Od około 10 lat towarzyszy mi niemalże codziennie - z krótkimi wyjątkami.
Tak ją pokochałam, że efektem tego był kurs na instruktora jogi.
Ćwiczę w całkowitej samotności, wieczorem, gdy hałasy dnia ustają, nastaje mrok... Jestem tylko ja - moje ciało-umysł i serce.
Jednak nigdy nie potrafiłam być jak inni jogini.


wtorek, 6 stycznia 2015

60...

Dziś są urodziny mojego taty.
Nie byle jakie. 60-te...
Po raz kolejny nie możemy świętować razem.
Po raz kolejny przez telefon.
Wiem, co tam urodziny. Jeden dzień szumu ...
Po raz pierwszy tak bardzo mi smutno. Smutno, że nie mogę tam być.
Bo to 60...
Bo jakaś refleksyjna się zrobiłam.
Bo zwolniłam tempo w życiu...
Dostrzegam to, co przemykało mi kiedyś niezauważalne.

Przepraszam Cie...
Za to, że mam niespokojnego ducha, przez którego ciągle musisz za mną tęsknić.
Za to, że wybrałam "jakąś tam" fotografię, zamiast porządnych studiów, jak chciałeś. Przepraszam, że nie mam z tego pieniędzy...
Przepraszam, że nie jestem do końca taka, jaką byś chciał mnie widzieć.


Dziękuję...
Za wspólne jedzenie ogórków kiszonych z pajdą chleba i kabanosów w nocy.
Za ogrzanie mi stóp, gdy przemoczona i zmarznięta wróciłam z sanek.
Za odremontowanie starych mebli do mojego pokoju... Teraz wiem, ile Cię to kosztowało wysiłku, zwiezienie ich ze strychu babci...
Za cudne biurko ze starej maszyny.



I przestań już mieć te wyrzuty za tego małego i jedynego klapsa, bo podarłam białe rajtuzy od Ciebie, ja NAPRAWDĘ SIĘ NIE GNIEWAM:) Nawet tego nie pamiętam...

Mam nadzieję, że mama Ci to przeczyta...

N.






środa, 31 grudnia 2014

W 2015 roku...




MIEJCIE CAŁE MNÓSTWO FAJNYCH PRZYGÓD,
OTACZAJCIE SIĘ DOBRYMI LUDŹMI Z DOBRĄ I POZYTYWNĄ ENERGIĄ,
UCZCIE SIĘ NOWYCH RZECZY,
BĄDŹCIE WDZIĘCZNI KAŻDEGO DNIA ZA TO CO MACIE,
JEDZCIE WIĘCEJ SUROWYCH WARZYW I OWOCÓW,
ŻEBY KAŻDY DZIEŃ BYŁ DLA WAS  NAJLEPSZYM DNIEM W WASZYM ŻYCIU!

Tak zwyczajnie i po prostu ... BĄDŹCIE ZDROWI I SZCZĘŚLIWI, BO CAŁĄ RESZTĘ MOŻNA SOBIE KUPIĆ...

Dziękuję, że ze mną jesteście!

Nina

10 NAJZDROWSZYCH NASION NA ZIEMI

Mają różne rozmiary, kształty i kolory. Roślina dokłada wszelkich starań, aby wyprodukować każde ziarno i wypełnić je wysokim stężeniem witamin, minerałów, białek, enzymów, olejków eterycznych.
Jeśli szukasz pożywnej i sycącej przekąski to nasiona są nie do pobicia!
Nasiona to życie, nasiona to żywe jedzenie. Zawierają całe mnóstwo wartości odżywczych potrzebnych człowiekowi. 
Jak jeść nasiona?
Jest tylko jeden sposób spożywania nasion. TYLKO i wyłącznie na SUROWO. Gdy narażone są na ciepło produkują substancje toksyczne a witaminy i minerały w nich zawarte ulegają zniszczeniu.
Prażenie ziaren powoduje, że z żywego pożywienia stają się martwym. 
Nie ma na ziemi nasion, które poddane wysokiej temperaturze czy prażeniu wytrzymają bez uszkodzenia swych komponentów odżywczych.
Zawsze pamiętajcie, aby jeść nasiona naturalnie, jeść je na surowo.
Oczywiście mogą być również namoczone lub zmielone ( jak w przypadku tahini), zwłaszcza jeśli mają twardą skórkę lub są trudne do pogryzienia zębami. 
Ja nasionka i ziarenka dodaję do surówek lub sałatek. 
Moje dzisiejsze śniadanie wygląda tak:

Posiekana kiszona kapusta ( własnoręcznie kiszona!:) ), starte jabłko, marchewka, garść czegoś zielonego-u mnie posiekany jarmuż, garść mieszanki ziarenek ( dynia, słonecznik, len ) i olej lniany. 
Prosta i tania bomba zdrowia na śniadanie:)


poniedziałek, 22 grudnia 2014

...




Niesamowicie wzruszyłam się dziś rano... Gdzie przy porannej kawie, gdzieś tam w TV usłyszałam o ginącym już zawodzie CZAPNIKA. Zaczęłam słuchać i wtopiłam się w ten świat. Świat, w którym pewien Pan, przejął pasję po swoim ojcu i już od 40 lat szyje czapki, kapelusze...
Co mnie zasmuciło, nie po raz pierwszy zresztą, to fakt, że Chiny tak zalały świat, że te zawody, małe, wieloletnie biznesy rodzinne są na wymarciu.
Co jest jeszcze smutniejsze, że chińszczyzna jest tak tania, że ludzie wolą (lub nie mają wyjścia) wybrać ich, tani produkt.
Nie neguje tego, bo sama rozumiem, że ludzie mają trudne sytuacje życiowe i zmuszeni są do takich a nie innych wyborów.
Jest tyle ludzi z pasją, pasją tworzenia, robienia czegoś pięknego, ale podcinane są im tym skrzydła, bo się nie opłaca.
Marzę o tym, aby kiedyś sytuacja w naszym kraju poprawiła się na tyle, abyśmy mogli wspierać nasze, lokalne biznesy, naszych rolników, hodowców i pasjonatów.
Pozytywne jest to, że pojawiła się "moda" na ręcznie robione rzeczy. Jedyna moda, którą popieram. Jest to już jakieś światełko w tunelu.
Może nadejdzie kiedyś ten piękny dzień, w którym przestaną być nieludzko wykorzystywani pracownicy chińskich fabryk a nas stać będzie na to, aby kupić babci w prezencie świątecznym piękny, unikalny, jedyny taki, ręcznie szyty kapelusz w małym, 40 letnim zakładzie.
Mimo wszystko wierzę w to, że MOŻNA.
Dlatego wybierajmy takie prezenty na święta, lub róbmy je sami. Nie ma nic piękniejszego niż serce włożone w to, co sie samemu dla drugiej osoby zrobiło. Nie muszą to być wielkie prezenty. Wystarczy coś małego, symbolicznego, bo w końcu nie to się liczy w Święta.
Nie dajmy się temu zwariowanemu światu wciągnąć w ta machinę. Żyjmy spokojniej a szczęśliwie.
Bądźmy samowystarczalni. Uwierzcie, że można, nawet żyjąc w wielkim mieście...

Kochajcie się, szanujcie i dbajcie o siebie, nie tylko w Święta...

Wasza N.

sobota, 6 grudnia 2014

Ho ho ho !

Spotkałam Mikołaja i prosił, aby przekazać Wam, że odrobinkę się dzisiaj spóźni... Zajęty jest...


Przekazał również wiadomość:

Dbajcie o siebie!:)

N.


środa, 3 grudnia 2014

KLUSKI Z KASZY JAGLANEJ




 Ostatnio dziecię me zrobiło się  bardzo wybredne jeśli chodzi o jedzenie.
Czasem bywa tak, że stoję cały dzień przy kuchni i wymyślam co rusz to nowego, bo może znudziły jej się pewne smaki... a ona odwdzięczy mi się DWOMA kęsami ...

poniedziałek, 24 listopada 2014

PASJA ...

Uwielbiam ludzi z pasją!
Są dla mnie jak natchnienie.
Inspirują mnie do działania, do podjęcia pewnych kroków w życiu, dodają mi skrzydeł. Godzinami mogłabym słuchać i czytać co robią, czym się zajmują, jak do tego doszli i co poświęcili ...
Są pewnego rodzaju drogowskazem dla mnie.
Sama dobrze wiem, że moje życie bez  pasji byłoby puste. Wegetowałabym z dnia na dzień, narzekając każdym razem, gdy otwieram oczy.
Czytając ostatnio jesienny numer "Piękno i Pasje", natknęłam się na artykuł o pewnym Emilu. Do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem tego człowieka. Emil ów, rzeźbi przedmioty ozdobne i biżuterię w ... uwaga : porożach jeleni! Co on tworzy to istne arcydzieło... Czysta magia.
Nie bójcie się,  nie pozyskuje poroża zabijając zwierzęta, tylko wyrusza w las, wtedy kiedy jelenie zaczynają zrzucać poroże i zbiera je z ziemi.
Nosi on w sobie niesamowite pokłady miłości do natury i z niej właśnie czerpie inspiracje, które później w ten cudowny sposób urzeczywistnia.

"Zwykle końcem stycznia Emil zaczyna odczuwać niepokój, który z każdym dniem narasta. Wkrótce jelenie rozpoczną zrzucanie poroża. W głowie kłębią się myśli: może w tym roku zaczną zrzucać wcześniej? Może na polu obok stogu siana, albo na polanie leżą już szaro-brązowe skarby? Może ktoś je wyzbiera, zanim Emil wyruszy na poszukiwania? Nocą śni o spoczywających pośród drzew jelenich tykach. Niepokój sięga zenitu. Emil wkłada do plecaka kanapki oraz herbatę w termosie i rusza w las. Jeżeli wyprawa odbywa się latem, nie zabiera kanapek i posila się znalezionymi po drodze leśnymi owocami". - "Piękno & Pasje"

Zobaczcie sami...





niedziela, 16 listopada 2014

:)

Moi drodzy, ukochani czytelnicy:)

Jakiś czas temu, mąż zgłosił mój blog ( za moimi plecami:) ) do konkursu:  "Jaguar Blog Grand Prix". Po 10 etapach, ku mojemu wieeeelkiemu zaskoczeniu zajęłam 1 miejsce ex - aequo z dwoma innymi blogami.
Zwycięzce ma rozstrzygnąć sonda.
Jeśli tylko choć odrobinkę lubicie to co dla Was piszę,  możecie na mnie oddać głos:)

link do sondy:

http://www.sonda.hanzo.pl/sondy,235127,GjH3.html

link do ogólnej strony konkursu:

JAGUAR BLOG GRAND PRIX


Ściskam i dziękuję:)

No i oczywiście... Dbajcie o siebie!;)

Wasza N.

piątek, 14 listopada 2014

niedziela, 9 listopada 2014

RUSZ TYŁEK DO CHOLERY!

Przez ostatnie miesiące zapomniałam o swoich marzeniach. Szczególnie jednym. Schowałam, zagrzebałam i odłożyłam na przyszłe "później". Pochłonęło mnie życie codziennie. Gdyby nie to, że sięgnęłam i kupiłam kilka dni temu gazetę ("OM Yoga"), pewnie dalej leżało by na dnie mojego serca i pokrywało się kurzem.
Widząc tam pewien artykuł, na kilka chwil zatrzymało się funkcje życiowe w moim organiźmie. Gdzieś tam, w południowej Anglii, jest ktoś, kto właśnie spełnił moje marzenie... Zamurowało mnie do tego stopnia, że sama sobie wycedziłam porządnego kopniaka w tyłek.
Na co ja czekam...??

Co się ze mną stało?? Tak nie można! Dziecko jest najważniejszą osobą dla mnie, ale nie mogę zapominać o swoich potrzebach, pragnieniach, marzeniach... Bo to właśnie one i ich spełnienie napawają sensem moje życie. Sprawiają, że jestem szczęśliwym człowiekiem. A przecież to właśnie taką mnie codziennie ma oglądać moje dziecko. Szczęśliwą, spełnioną, pełną energii... To właśnie ode mnie ma się tego uczyć.
Zanim urodziła się moja córa, przywiesiłam w jej pokoiku obrazek z napisem : "NIGDY NIE WYPUŚĆ MARZEŃ ZE SWOJEGO SERCA". Codziennie na niego patrze ... a jednak zapomniałam.
No i się w końcu obudziłam, odkurzyłam co trzeba, powycinałam zdjęcia z tej gazety, ponaklejałam nad biurkiem, zrobiłam mapę marzeń - moje wizualizacje i zaczynam.
Dziś jest pierwszy dzień całej mojego życia...



czwartek, 6 listopada 2014

ZOSTAŃ WWOOF - erem !

Kim? :)

WWOOF (oryginalna nazwa:  Working Weekends on Organic Farms - Weekendowa Praca
w Organicznych Gospodarstwach). Jest to organizacja łącząca ludzi, którzy chcą pomóc w eko gospdoarstwach, z tymi którzy tej pomocy oczekują.

Pomysł narodził się w 1971 w Londynie, w głowie pewnej sekretarki Sue Coppar, zmęczonej wielkim miastem, całotygodniową w nim prcą i pragnącej choć na chwilkę móc uciec na wieś. Zebrała więc kilkuosobową grupę ludzi, pojechała na wieś, spędziła weekend pracując w jednym z ekologicznych gospodarstw w zamian za wyżywienie i nocleg. Pomysł okazał na tyle genialny, że w ciągu kilku miesięcy ogromnie wzrosła liczba jego członków, jak i krajów z całego świata zainteresowanych projektem. Organizacja zmieniła nazwę : World Wide Opportunities on Organic Farms (Ogólnoświatowe Możliwości Rozwoju w Organicznych Gospodarstwach) oraz powstał również regulamin.



środa, 5 listopada 2014

OCZYSZCZANIE ORGANIZMU - JELITO GRUBE



"Wielu ludzi chce zostać wyleczonych przez innych lub żeby zostało to zrobione za
pomocą jakiegoś instrumentu, nie przyznając się do winy i nie próbując znaleźć
swego błędu, który jest przyczyną ich nieszczęścia."
                                                                                            G. Oshawa


Sporo czasu zajęło mi zebranie się z napisaniem odnośnie  oczyszczania organizmu. Dla niektórych osób jest to dość kontrowersyjny temat, gdyż jak wszystko zresztą, ma swoich zwolenników i przeciwników. Ja należę do tej pierwszej grupy.




Dlaczego? Bo dzięki temu mój organizm WYZDROWIAŁ. Diametralnie poprawiło się moje samopoczucie. Pozbyłam się uporczywych bóli głowy, zatok, częstych bóli żołądka, cały układ trawienny zaczął w końcu prawidłowo pracować. Oprócz tego niesamowicie zmieniła się moja skóra, stała się sprężysta, gładka, oczy nabrały blasku! Jest jeden skutek uboczny... Chudnie się...;)

Wszystko co będę pisała na temat oczyszczania są to tylko i wyłącznie moje doświadczenia, oparte na "słuchaniu" swojego organizmu i jego potrzebach. Każdy jest inny a ja - pamiętajcie - lekarzem nie jestem.
Postanowiłam właśnie teraz o tym napisać, gdyż sama zabieram się ponownie za oczyszczanie. Jeśli ktoś zdecyduje się również teraz zacząć to razem będzie raźniej;)
Oczyszczanie organizmu to temat rzeka. Jest on tematem bardzo obszernym, zawierającym całe mnóstwo informacji. Nie wiem, czy będę w stanie Wam to wszystko tu opisać, ale postaram się napisać jak najwięcej.


wtorek, 28 października 2014

RAKA MOŻNA LECZYĆ...

Do czego dąży ten świat...? Ciągle mnie zaskakuje, mimo iż od lat jestem świadoma, wiem pewne rzeczy, jednak ciągle przeraża mnie to co się dzieje.
Stany są piękne, jednak bardzo groteskowe. Według mnie, to właśnie tam jest to "gniazdo", z którego wypływa zło na cały świat. Ten kto się orientuje, wie o czym mówię. Dlatego "uciekłam".

Raka można leczyć, udowodnił to nasz rodak. Niestety od lat, skrupulatnie i z zapałem rzucane są mu kłody pod nogi.
Film, który obudził we mnie bunt i poczucie bezradności.  WARTO go obejrzeć, aby choć odrobinę otworzyć sobie oczy.






wtorek, 14 października 2014

DOMOWE, NIE - CHEMICZNE CHUSTECZKI NAWILŻAJĄCE DLA NIEMOWLĄT

Mam dzisiaj dla niektórych z Was - mówię o szczęśliwych posiadaczach małych łobuzów:)-  genialny, domowy sposób, jak samemu w baardzo prosty sposób zrobić chusteczki nawilżające.

W naszych czasach,  świecie pełnym chemii ratujmy się jak możemy, aby jak najmniej wprowadzać jej do naszego organizmu. Wpajajmy tą wiedzę również naszym dzieciakom, one chłoną informacje jak gąbka, abyśmy w przyszłości byli dumni na jakich mądrych i świadomych - przede wszystkim - ludzi nam wyrosły.
Mój domowy sposób na chusteczki jest banalnie prosty. Oczywiście można kombinować ze składnikami, ale po co... im prościej tym prościej;)



środa, 1 października 2014

Z SKRAJNOŚCI W SKRAJNOŚĆ

W dziwnych czasach przyszło nam żyć. Czasach jak dla mnie totalnego chaosu.
Kurcze, jak bardzo pogubiliśmy się w tym pędzie za idealną sylwetką, trendzie EKO, zdrowego odżywiania, diet - coraz to "cudowniejszych", nowszych.

 Z jednej strony w TV "krzyczą" nowymi kulinarnymi programami, za chwilę ktoś wydaje książkę z nowym sposobem odchudzania, zdrowego żywienia, jedni prześcigają następnych, a tak naprawdę wszyscy piszą o tym samym tylko w inny sposób. Raz kasza jest zdrowa to znów kasza jest niezdrowa... Już nawet na nasz cudowny polski, świeży i pachnący chleb ( tak bardzo uwielbiany i doceniany przez obcokrajowców! ) - patrzymy jak na wroga, bo gluten, bo białe pieczywo...

 W tym wirze ludzie stają się coraz bardziej pogubieni. Każdy chce być piękny i młody, bardzo często kosztem zdrowia. Byłam w szoku dowiedziawszy się co kobiety, dziewczyny potrafią połknąć, aby schudnąć - dostępne w internecie tabletki, po których chudnie się, ale które zarazem tak wyniszczają organizm, że w konsekwencji prowadzi to do śmierci... lub też larwy tasiemca  ... (!!!). 
Z drugiej strony świat zalewają fast foody, nowe trendy w jedzeniu, w każdej formie i na każdym rogu. Kuszą zapachem i wyglądem. Poddajemy się temu, bo to moda zza oceanu a my zachwyceni jesteśmy wszystkim co od nich "przypływa. Już nawet polski język umiera, bo zamiast patrzeć na coś z uwagą zwracamy "atencję" (!) . Ok, ale nie o tym miało być. Wybaczcie, ale strasznie mnie to razi. 
Jesteśmy w "szponach" jedzenia. Stało się to wręcz obłędem. 

sobota, 27 września 2014

CZY WIESZ, ŻE...

1.
Możesz sprawić, aby Twoja zielenina odrosła...? Kupiłam ostatnio sałatę, pozostałą końcówkę włożyłam do słoiczka z wodą...



To samo możesz zrobić selerem, szczypiorkiem, bazylią, ziemniakami, czosnkiem,  etc ...

piątek, 5 września 2014

SUROWY "SERNIK" NA ŚNIADANIE...




Zapewniam, jest przepyszny a przy tym SAMO ZDROWIE!:) Bez konserwantów, cukru czy sztucznych dosładzaczy, bez pieczenia, przetwarzania etc...
Bez wyrzutów sumienia można go zjeść na śniadanie i będąc na diecie:)
Jest kolejnym genialnym, zdrowym deserem dla nas jak i dla dzieci, jak chcemy zapewnić im porcje witamin i zdrowia a ciężko wmusić je w inny sposób.

czwartek, 7 sierpnia 2014

POŻEGNANIA I POWROTY ...

Powróciliśmy.
Cali, zdrowi, przeszczęśliwi.
Najbardziej nasza fasolka. Były to wakacje jej życia:) Dziecko stworzone do podróży, do niewygodnych warunków, niewyspania, gorąca - i to bez marudzenia!


Jeszcze tak szczęśliwej to jej nie widziałam... Serce rośnie.
Tak nam było dobrze na wsi. Płakałam jak wylatywaliśmy. Zresztą nie po raz pierwszy.
Mam coś takiego, że za każdym razem, lądując na polskiej ziemi, bardzo się wzruszam... jak i z niej wylatując.

piątek, 11 lipca 2014

LECIMY...!

Bardzo Was proszę o wyrozumiałość. Ostatnimi czasy nie piszę tak często jakbym chciała, jak kiedyś. Mam całe mnóstwo tematów Wam do przekazania.
Przechodzimy ostatnio przez ząbkowanie... Moje grzecznie śpiące od urodzenia dziecko tak nas do tego przyzwyczaiło, że teraz jak budzi się 3 razy w nocy to  chodzę jak zombie:) Ale to też minie. Mam nadzieję, że zostałam przez Was rozgrzeszona;) Dlatego jeśli tylko chcecie coś wiedzieć, o coś zapytać, śmiało piszcie do mnie proszę! Mogę nawet do Was zadzwonić, jeśli wolicie pogadać niż pisać. Podajcie tylko w mailu swój numer.

Jutro wylatujemy do Polski. Prawie 3 tygodnie!

O matko jak się cieszę! Spokój, spokój i moje kochane góry!
Troszkę się stresuję jak malutka zniesie swój pierwszy lot. Pocieszam się, że to tylko niecałe 3 godziny...
No nic, zobaczymy.
Póki co, przed oczami mam świeży bób, jabłka, sałatę z ogródka i wszystko co rośnie na krzakach i drzewach  - mam zamiar tylko tym się żywić! :)
Tak bardzo się za Polską stęskniłam!!! Wstawać z radością o świcie, pogimnastykować się na trawie, wypić kawę na łące... i ten zapach skoszonej trawy...! Kurcze mam totalnego świra na tym punkcie:)
Mam zamiar "łykać" chochlą  świeże powietrze i czerpać z życia jak najwięcej!

Po powrocie poopowiadam Wam troszkę i zachęcę, aby odwiedzić kilka magicznych miejsc.
Trzymajcie kciuki i do zobaczenia!

P.S. 1 OBIECUJĘ, że jak wrócę, to w końcu dokończę post na temat oczyszczania organizmu!
P.S. 2 Dbajcie o siebie...:)

N.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

STRACH MA WIELKIE OCZY


Tak niedawno dowiedziałam się o fasolce... Tak niedawno martwiłam się porodem... Tak niedawno się urodziła... A za dwa dni będzie kończyć 5 miesięcy...:) Nie obejrzę się a będzie roczek...
Teraz, z perspektywy czasu, wiem, że strach o wszystko był nie potrzebny i często odbierał mi radość chwil spędzonych z córką.

sobota, 21 czerwca 2014

PŁYŃ ZE SWOIM CIAŁEM




Kilka razy pytano mnie jak zacząć ćwiczyć jogę? Jakie ćwiczenia najlepsze są na początek?
Opowiem Wam jak ja zaczęłam.

piątek, 6 czerwca 2014

DOMOWY KLEIK RYŻOWY



 Czyli z serii "zrób to sam i nie kupuj":) Będzie zdrowiej i taniej. Dbanie, aby pociechę swą zdrowo karmić stało się rzeczą nadrzędną. Oczywiście jak wszystko, można kupić, bo po co się męczyć. Ale ja to ja i już. Tyle wolnego czasu można bardzo fajnie spożytkować.

niedziela, 1 czerwca 2014

ROZGRZEWAJĄCA SERIA PRZED ROZPOCZĘCIEM ĆWICZEŃ JOGI

"Powitanie słońca" zrobione?:) Jeszcze nie? To już, raz dwa na matę!:) Nie ma nic wspanialszego dla ciała z rana jak zrobienie "zestawu" sun salutation ( powitanie słońca ). Jeśli jeszcze macie możliwość wykonania tego na łonie natury ... : plaża, łąka... ehhh :)
Ostatnio wspomniałam, że opiszę Wam rozgrzewające ćwiczenia na kręgosłup, które dobrze wykonać przed rozpoczęciem ćwiczeń jogi. Seria ta adresowana jest szczególnie do tych z Was, którzy dopiero teraz lub niedawno zaczęli swoją "przygodę" z jogą. Zabezpiecza przed naciągnięciem sobie mięśni. Każdą pozycję w tej serii rozgrzewającej będę okazywała obrazkiem dla lepszego wyobrażenia.

Zaczynamy!:)

niedziela, 25 maja 2014

MAJONEZ Z ORZECHÓW NERKOWCA

Poczułam dzisiaj wielkiego smaka na pewną sałatkę. Jest pyszna i wszystko w niej jest super ale musi być z majonezem, bo inaczej jest za sucha. Chciałam zrobić majonez sama z jajka, ale mi nie wyszedł:) Wtedy przypomniał mi się genialny przepis na majonez z orzechów nerkowca. Nerkowiec po zblendowaniu jest bardzo kremowy, dlatego idealnie nadaje się na majonez.

 Już Wam piszę składniki:

- szklanka orzechów namoczonych 2 godziny wcześniej
- 1/4 szklanki wody
- 1/4 szklanki soku z cytryny
- 2 suszone daktyle ( opcjonalnie)
- 1 łyżeczka soli
- pół ząbku czosnku
- szczypta białego pieprzu
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 2 łyżki oleju lnianego, może być tylko lniany

Orzechy, wodę, sok z cytryny, czosnek, daktyle, sól i pieprz blendujemy do uzyskania kremowej masy. Następnie po troszkę dodawaj olej i oliwę. Jeśli majonez jest za gęsty, dodaj odrobinę wody.
Spróbuj czy Ci smakuje i dopraw według swojego uznania:)
Przechowuj w szczelnie zamkniętym słoiku w lodówce ok. tygodnia.


Dbajcie o siebie!

Wasza N.

sobota, 24 maja 2014

ZDROWA "ŚMIECIUCHA"

Tak zawsze nazywam swoje zupy. Najbardziej lubię takie, w których dziada i baby brak:)
Czyli jest "wszystko". No, może bez przesady, ale na pewno bardzo dużo warzyw, ziaren, kurkumy, którą ostatnio do wszystkiego dodaję - czyli całe mnóstwo wartości i witamin.
Dzisiaj zrobiłam genialną mieszankę, z której między innymi składa się moja zupa.



Skład mieszanki :
- zielony groszek, zielona soczewica, żółty groch, czerwona soczewica, ziarna jęczmienia, płatki jęczmienne i  kasza jęczmienna.

Zupa jest tak pyszna - oczywiście nie chwaląc się - że musiałam się koniecznie podzielić z Wami przepisem, który był dzisiaj moją weną, ze względu na szary i deszczowy krajobraz za oknem i potrzebą zjedzenia czegoś, co doda nam energii. 






wtorek, 20 maja 2014

DOMOWY JOGURT Z PŁATKÓW OWSIANYCH

Przypomniało mi się kilka dni temu, że chciałam podzielić się z Wami pewnym genialnym przepisem na pyszny, zdrowy i domowy jogurt.



 Najfajniejsze jest to, że sami decydujecie o składnikach i smaku:) W zależności jak dużo jego chcecie, ja proponuję:

piątek, 16 maja 2014

DLA NINKI...




Bardzo poruszyła mnie wczoraj historia pewnej malutkiej dziewczynki - Ninki, która opowiedziana została wczoraj w "Sprawie dla reportera". Dziewczynka ma teraz półtorej roczku i choruje na nowotwór złośliwy - neuroblastoma. Malutka ma guza w brzuszku... Wykryto go u niej kilka tygodni przed 1 urodzinami... Na razie leczona jest rutynowo w Polsce, jednak aby pozbyć się tego paskudztwa trzeba kontynuować leczenie we Włoszech lub Niemczech. Koszty takiego leczenia to 170 tyś. euro i oczywiście nie są refundowane przez NFZ. Ścisnęło mnie to za serce nieziemsko. Może dlatego, że sama jestem teraz mamą i w każdym malutkim dziecku widzę swoją córcię... To boli, jak takie maleńkie istoty muszą cierpieć... Wyobrażam sobie też ból rodziców, dlatego nie chcę być obojętna. A dobro dane drugiemu wraca do nas z dziesięciokrotnie większą mocą.
Wpłacimy z mężem pieniążki, tyle ile możemy, niewiele, aczkolwiek każda przysłowiowa złotówka się liczy. Proszę i Was o to. O złotówkę dla tej kruszynki, aby cieszyła się zdrowiem i życiem jak najdłużej!
Więcej informacji znajdziecie na tej stronie:

www.ninakublik.pl

Wiem, że zbierane są również nakrętki po napojach.

Pomóżmy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy "my" (oby nigdy ), będziemy potrzebowali pomocy...

N.


niedziela, 11 maja 2014

PRZEŁAMYWANIE BARIER - JOGA W DOMU

Moim głównym zadaniem jako nauczyciela jogi, jest inspirowanie swoich uczniów do praktykowania jogi w domu. Oczywiście wspaniale jest jeśli uczestniczylibyście kiedyś w moich klasach 3 razy w tygodniu:) Ale prawdziwie zacząć się rozwijać i czerpać korzyści z jogi możecie głównie praktykując ją w domu. Obserwując siebie, wsłuchując się w swój oddech, skupiając się na każdym skrawku swojego ciała.
Podczas klasy jogi skupiasz się zarówno na wewnętrznych jak i zewnętrznych czynnikach.
Słuchasz nauczyciela, obserwujesz pozy, jednocześnie zwracasz uwagę na to co dzieje się wewnątrz Ciebie.
Ćwicząc w domu, nie ma potrzeby, aby skupiać się na czymkolwiek zewnętrznym. Więc 100 % uwagi kierujesz w stronę swojego ciała, umysłu i wsłuchujesz się w tak bardzo istotny podczas praktykowania jogi - oddech. Pisząc w domu, mam na myśli nie tylko budynek. Myślę tu o ćwiczeniach na łące, w ogrodzie, lesie, sadzie, na plaży... - w naturze.


Nie zrozumcie mnie źle, nie odradzam Wam chodzenia na klasy jogi. Ale pragnę podkreślić, jak bardzo istotna jest praktyka w domu. Moim celem samym w sobie jest Wasz rozwój, rozwój moich uczniów, bez osobistych korzyści.
Pewnie sobie pomyślicie co ja dobrego robię? Zamiast "namawiać" na uczestnictwo w moich zajęciach, zachęcam do praktyk w domu. Z całego serca zapraszam:) Ale byłabym nieuczciwa i nie byłoby to w zgodzie z samą sobą, gdybym nie chciała Waszego dobra.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...