sobota, 21 grudnia 2013

OPOWIEŚĆ WIGILIJNA...

"CUDA NIE ZDARZAJĄ SIĘ NIKOMU Z WYJĄTKIEM TYCH, KTÓRZY WIDZĄ JE WSZĘDZIE..."

Moja głowa i serce dziś pełne wspomnień i rozmyśleń. Tyle chce Wam dzisiaj opowiedzieć... 
Tak się złożyło w moim życiu, że od prawie już 10 lat wigilię spędzam poza rodzinnym domem. Domem - jako budynkiem, gdyż najbliższa rodzina również rozsypana po świecie. Kilka wigilii obchodziłam bez nich, jedną całkiem sama, jeżdżąc czerwonym maluchem po mieście:) i patrząc w okna jak spędzają ją inni. Nie, nie żalę się. Bo każde doświadczenie w swoim życiu traktuję jako lekcję i za każdą jestem niezmiernie wdzięczna losowi!
 Pamiętam też jedną wigilię, którą spędziłam u dentysty, podczas gdy wszyscy jedli kolacje i kolędowali, ja z potężnym bólem zęba siedziałam na fotelu. Jeszcze raz przepraszam tego Pana dentystę... Przeze mnie stracił część wigilii...:)
Magia wigilii w Polsce zdecydowanie różni się od tej poza nią. Mimo, iż zachowujemy tradycje: choinki, sianko, kolacja, potrawy... to nie to samo. W Polsce podczas wigilii po godzinie 17-stej wszystko zamiera... Samochody przestają jeździć, sklepy są pozamykane, ludzie znikają z ulic i nastaje cisza... Czas się zatrzymuje.
Inaczej jest TU i inaczej było TAM. Tu i tam nie obchodzi się kolacji wigilijnej, nie ma tej magii, tej ciszy... Samochody pędzą, ludzie jeszcze szaleją z ostatnimi zakupami przed świątecznymi imprezami. Taki blichtr i sztuczne uśmiechy otoczone sweterkami z reniferami i kolorami. 


Dzisiaj wspominam też pewne osoby, o których świat zapomniał. 

środa, 18 grudnia 2013

ZDROWY, PYSZNY I "SUROWY" ŚWIĄTECZNY TORT !

Uraczę Was dzisiaj genialnym, szybkim i zdrowym przepisem na deser w postaci surowego" torcika, taka zdrowa alternatywa do pieczonych ciast, aby lżej na żołądku w święta było:)



poniedziałek, 16 grudnia 2013

OCZYSZCZAJĄCA, ODCHUDZAJĄCA I POBUDZAJĄCA HERBATKA!

Kiedyś wspominałam Wam jak dobroczynne właściwości ma zwykła woda z cytryną. Dzisiaj proponuję Wam dodać kilka składników więcej a otrzymacie genialną oczyszczającą herbatkę! 
Składniki te razem wzięte mają ogromną "moc" i działają jako środek przeciwzapalny, przeciwinfekcyjny, przeciwutleniający oraz fantastycznie oczyszczający układ limfatyczny.

Oto jakie dodatkowe korzyści można uzyskać dodając IMBIR, KURKUMĘ I CAYENNE.

IMBIR:



sobota, 14 grudnia 2013

W GŁOWIE MŁYN A W SERCU SPOKÓJ...

Chyba adrenalina przed wielkim "boom" zaczyna dawać znać o sobie...Późno chodzę spać, wcześnie... Nastąpił powrót energii:) Już nawet torba spakowana do szpitala. Nie mogę się sobie nadziwić. Jestem osobą mało zorganizowaną, niestety. Zawsze wszystko na ostatnią chwilę zostawiam. Nawet do matury 3 dni wcześniej zaczęłam się "uczyć", bo wolałam łowić ryby. A tu... Torba spakowana, ciuszki fasolki poukładane, wszystko już chyba mam, mogę zakładać buty, usiąść z torbą na kolanach i czekać :) Mogę Wam coś pokazać? Pierwsze botki mojej córy:)
 " Niu faszyn kolekszyn łinter - spring":)


W tygodniu zrobiliśmy przemeblowanie, jakoś tak muszę raz na jakiś czas coś w domu powywracać i wymyśliłam ramkę na ślubne zdjęcia z patyków, sznurka i spinaczy do bielizny... Musiałam pustkę na ścianie wypełnić :

niedziela, 8 grudnia 2013

RACHUNEK SUMIENIA

Dziś u mnie był bardzo piękny i magiczny wschód słońca...


Pomarudzę troszkę dzisiaj o braku motywacji, takie moje poranno - niedzielne przemyślenia...

Wiele razy w Naszym życiu, "nękały" Nas stany beznadziei, braku energii, motywacji do życia, działania, czasem nawet do zwykłego wyjścia z domu. Jeszcze to poczucie, że życie ucieka Nam przez palce, że ktoś coś robi ze swoim życiem , spełnia marzenia, a Ty nie robisz NIC.

środa, 4 grudnia 2013

ZDROWY, WEGAŃSKI I DIETETYCZNY "ŻÓŁTY SER" Z ORZECHÓW :)

'Zdrastwujcie' :)

Obiecałam Wam ostatnio "zdrową niespodziankę", czyli kolejny zdrowy przepis dla każdego, jednak szczególnie podpasuje on weganom lub alergikom mlecznym. Przepis jest naprawdę bardzo prosty! Fajne jest też to, że możemy użyć formy o dowolnym kształcie, czyli zabawa iście dla dzieci:) Jest też fajnym pomysłem na prezent, jeśli tylko macie w rodzinie alergików lub weganów, dlaczego nie?!:)
No to lecimy! Na początek zachęcę Was efektem końcowym :)


sobota, 30 listopada 2013

CIĘŻARÓWKA ODPOWIADA:)


Przy pysznej porannej kawie z cynamonem zasiadłam wygodnie, aby spokojnie odpowiedzieć na pytania i BARDZO MOCNO UŚCISKAĆ I PODZIĘKOWAĆ za nominacje za „dobrze wykonaną robotę” od dwóch zaprzyjaźnionych blogerów z dwóch różnych blogowych światów... i to jest piękne, bo fajnie jest być otwartym człowiekiem. Nie zamykać się na jedno a innym "Wstęp wzbroniony":)
 
Pierwszą nominację zacznę od kobiety-takiej dobrej duszyczki z bardzo "ciepłego" bloga:)

http://skarbnicaprzyjemnosci.blogspot.com

Drugą od dziennikarza i podróżnika kulinarnego, u którego czytając posty ciągle odnoszę wrażenie jak ja mało wiem:)  :

SMACZNY TURYSTA

Bardzo mnie wzruszają takie nominacje i nawet nie wiecie jak wyjątkowo się wtedy czuję! Już wcześniej Wam pisałam (przy wcześniejszej nominacji), że czuje się jak "gwiazda" podczas wywiadu! :)  A tak poza konkursem to muszę Wam coś powiedzieć... Nie ma lepszego i piękniejszego uczucia od "wiercenia" w brzuchu tej już nie takiej małej fasolki... Mogę pół dnia leżeć z rękami na brzuchu i czuć ruchy i zabawę tego małego kaczora:) Kurcze, będzie mi tego brakować ... :)
Dobra, do roboty.

środa, 27 listopada 2013

KIMCHI - KOREAŃSKA KISZONA KAPUSTA

Należę do tej grupy ludzi, którzy uwielbiają "kwachotkę":) Ogórki kiszone plus pozostała z nich woda, niedojrzałe jabłka czy inne owoce no i kapustę kiszoną! Jak sobie przypomnę smak tej z dzieciństwa, którą rodzice kisili w wielkiej glinianej beczce a ja po kryjomu  schodziłam i wyjadałam ją garściami! Coś pysznego! Wtedy jeszcze zupełnie nie zdawałam sobie sprawy z jej dobroczynnych właściwości. Jej jak i otrzymanego z niej soku. Właściwości soku z kapusty znali już w starożytności, gdzie leczono nim choroby przewodu pokarmowego, bezsenność i kłopoty ze stawami.

Sok z kiszonej kapusty jak i sama kapusta ma bardzo wiele zdrowotnych zalet :

niedziela, 24 listopada 2013

NIE, NIE ŻALĘ SIĘ, ALE...

... pomarudzić chyba czasem mogę prawda? Mam prawo. Muszę chyba zjeść kawałek czekolady, aby serotonina mi podskoczyła. Wiem, wiem, to się skończy, już niedługo, ale teraz jest teraz i to mnie najbardziej wpienia. Jakoś wyjątkowo dużo ostatnio myślę. Może dlatego, że mam na to czas. Teraz już nie wiem co lepsze. Jego nadmiar czy brak. Był jego brak, teraz jest nadmiar czyli harmonia w życiu obowiązkowa. Czyż nie? Tak lubię czytać Wasze blogi. Jak Wam się żyje na wsi, jak fajnie się rozwijacie, wracacie do dawnych zawodów, robicie rękodzieło - przepiękne zresztą! Robi mi się lżej na duszy, jak popatrzę w niektóre palące się kominki, biegające kozy, pieski... Te cudowne Wasze wyroby - sery, przetwory... Tak bardzo za tym tęsknię! Nawet nie wiecie ile macie szczęścia...:) Ale z drugiej strony tak sobie myślę, za tym szklanym ekranem, za tą siecią, są ludzie, którzy mimo tych cudownych wspaniałych i kolorowych zdjęć i tej pięknej sielanki, borykają się z dniem codziennym.

piątek, 22 listopada 2013

DARY NATURY - KASZA JĘCZMIENNA

Dobry wieczór kochani!

Tak jakoś się za Wami stęskniłam:)
Wieczór spokojnie mija. Siedzę sobie pisząc do Was i słuchając relaksującej muzyki. Za oknem przymrozek, nosy nam zmarzły jak wracaliśmy niedawno ze spaceru. Uwielbiam takie wieczorne spacery. Nie ukrywam, że wolałabym w lepszej scenerii jak miasto i szum samochodów, ale jak się nie ma co lubi, to się lubi co się ma... :) Jutro jak kupię to czego potrzebuję, będę miała dla Was kolejny zdrowy, przepis niespodzianka. Ale to jutro. Dzisiaj póki co, przypomniało mi się coś, o czym miałam Wam również przypomnieć. O zapomnianej KASZY JĘCZMIENNEJ i jej dobroczynnych właściwościach.

 Zapomnianej nie tylko przeze mnie, ale również innych. Zapatrzeni w kulinarne trendy, kuchnie egzotyczne, wykwintne i "nie nasze" bardzo często zapominamy o prostocie i o tym co nam dobrego i cennego daje polska ziemia.

środa, 20 listopada 2013

"ZŁOTO INKÓW" - KOMOSA RYŻOWA (QUINOA)



Dzisiaj pomarudzę odrobinkę o nasionach QUINOA czyli o KOMOSIE RYŻOWEJ oraz jej właściwościach i zastosowaniu.

Pierwszy raz nasiona QUINOA - KOMOSY RYŻOWEJ - zostały odkryte 3 , 4 tysiące lat temu, kiedy to Inkowie po raz pierwszy zdali sobie sprawę z tego, że nadają się one do spożycia przez człowieka. Wierzyli oni, że zwiększają wytrzymałość ich wojowników.

Oto 7 głównych  i najważniejszych według mnie korzyści zdrowotnych KOMOSY RYŻOWEJ:

poniedziałek, 18 listopada 2013

ODROBINKĘ O MEDYTACJI

Alex Grey - "Theologue"
" 90 % naszych zmartwień dotyczy rzeczy, które nigdy się nie zdarzą..."

Dzień dobry:) - mam przynajmniej taką nadzieję...

Moja fasolka w brzuchu od wczoraj chyba ćwiczy jogę. Brzuch faluje mi jak łóżko wodne:)
Byliśmy wczoraj podglądnąć ją, o tam u niej słychać, co porabia, czy dobrze się miewa... Przyłapaliśmy ją z palcem w buzi:) Nie chce Was tym zanudzać, bo w końcu to nie ciążowy blog.

Kiedyś dostałam e-mail z prośbą o informacje na temat medytacji. Dzisiaj postanowiłam,że będzie o tym.

środa, 13 listopada 2013

VIVA ITALIA ! CZYLI NASZE WŁOSKIE WAKACJE

Czyż nie jest to piękne, że budząc się rano, masz świadomość tego, iż to właśnie TY w tym momencie decydujesz o swoim dniu. Jak on będzie wyglądał, jak go spędzisz. Czy po raz kolejny tak samo czy zrobisz coś co może nie tyle zmieni od razu Twoje życie, ale umili Ci z pewnością dzień:) Ja dzisiaj postanowiłam dla Was napisać:) Ale fest co?:) Dla mnie to bardzo wiele, bo nawet nie wiecie ile radości czuje w sercu jak mogę przeczytać każde Wasze miło słowo!

Dzisiaj, tak jak obiecałam wcześniej, podzielę się z Wami jedną z naszych podróży. Od razu chcę powiedzieć, że wszystko co tu piszę to jest tylko i wyłącznie mój - nasz sposób na podróżowanie, moje wymagania - nie ukrywam, że skromne - co do sposobu spędzania wakacji i tylko i wyłącznie moja opinia. Piszę to, bo wiem, że zaraz może nastąpić lawina opinii, że ktoś  się z tym nie zgadza:) Oczywiście, jak najbardziej! Jestem tego zdania, że ilu ludzi tyle opinii. Jak ja to mówię : jedni lubią jak im cyganie grają drudzy jak im nogi śmierdzą :)

To była bardzo szybka decyzja. Może nie ąż tak szybka jak decyzja o naszym ślubie, ale szybka;) Kilka dni po ślubie postanowiliśmy wyskoczyć na 3-4 dniową podróż poślubną. Decyzja :  WENECJA. Niby romantycznie - jak w filmach, ja zawsze marzyłam, aby pojechać do Włoch.
 Ok, sprawdzamy bilety. Super! Znalazły się bardzo tanie w dwie strony (ok. 150 funtów). To lecimy! Szybkie pakowanie, walizka podręczna - bo maj to dużo nie potrzeba. Gdzie spać? Nie wiem, coś znajdziemy! :) I tu będzie później najciekawiej...
Wylądowaliśmy. Gorąco, słonecznie, VIVA ITALIA! Serce miałam w gardle, bo kolejne marzenie mogę już skreślić:)
Powiem szczerze, że spodziewałam się opadnięcia szczęki lub od razu poczucia genialnego klimatu. Po części tak było. Ale więcej rozczarowań niż miłych rzeczy. Jesteśmy z natury bardzo pozytywnymi ludźmi i niewiele nam trzeba do szczęścia, może właśnie stąd to delikatne rozczarowanie...?
Pierwsze co : idziemy na pizzę! Taka prawdziwą, włoską. Znaleźliśmy fajną, klimatyczną knajpkę. Stoliki wzdłuż rzeki, można popatrzeć, zrelaksować się, rozmarzyć...


sobota, 9 listopada 2013

NATURALNY ŚRODEK CZYSZCZĄCY, GRAD I POWRÓT DO ŻYWYCH

Dzień dobry kochani!

Po miesięcznym wycięciu z życia powróciłam :) Nie wiem co dzisiaj jest w powietrzu, ale dało mi to od rana niesamowicie dobrą energię. Wstałam z chęcią do życia i działania. Nareszcie!
 Teraz mogę wszystko bezpiecznie zwalić na hormony! Ha!:)
Dostałam kilka maili od Was czy wszystko ze mną i fasolką w porządku. Dziękuje ogromnie, że myślicie o mnie! Nawet nie wiecie jakie wyrzuty przez ten czas "niepisania" miałam. Ale było minęło.
Dzisiaj dwie rzeczy.
 Po pierwsze wymyśliłam dla Was nową zakładkę na blogu. W związku z tym, że piszę o zdrowiu i szczęściu oczywiście w moim skromnym znaczeniu i pojmowaniu tych słów:) - chciałabym czasem dzielić się z Wami postami odnośnie podróżowania. Ci, którzy troszkę mnie znają, wiedzą, iż jest to moją pasją, którą dzielę wraz z moim mężem. Do tej pory, czyli do momentu póki ja żyłam sobie spokojnie na drugim krańcu świata i po cichutku planowałam podróż życia on żył tutaj i robił to samo:) Poznaliśmy się i postanowiliśmy robić to razem jako rodzina. Do czego zmierzam... Bo widzę, że już swoim zwyczajem zaczynam odbiegać od tematu i zaraz zapomnę co chciałam napisać. W zakładce tej będę opisywała miejsca, w których byliśmy. Będzie to w pewnym rodzaju poradnik dla Was oczywiście na bazie naszych doświadczeń  i przeżyć. Jeśli są wśród Was tacy, którzy uwielbiają podróżować tak jak my, czyli spakować walizkę lub plecak, narobić kanapek, mapa w rękę to będzie to coś dla Was:) Sama wiem, ile nieraz potrafiłam spędzić czasu na różnych forach , aby znaleźć bezpieczny, czysty i tani nocleg, co wziąć, gdzie kupić chleb lub zjeść coś dobrego, lokalnego to co "tubylcy", gdzie pójść, co zobaczyć etc...  :) Dlaczego miałabym się z Wami tym nie dzielić? Może akurat będzie tak, że komuś to w czymś pomoże! Następny post będzie o jednej z takich właśnie naszych podróży.

Natomiast dzisiaj chcę Wam pokazać jak prostym i domowym sposobem zrobić absolutnie nie - chemiczny środek do czyszczenia kuchenki, garnków, patelni, toalety, wanny, zlewów etc:)
Po co wdychać chemiczne opary za każdym czyszczeniem kuchenki? Jest to genialne rozwiązanie dla każdego, szczególnie dla kobiet w ciąży:), alergików czy też kogoś kto ma małe dzieci w domu. Po co się truć w i tak już wystarczająco zatrutym środowisku...?

Co potrzebujemy?

niedziela, 27 października 2013

BEZ TYTUŁU...

Tak wiem, długo mnie nie było. Ostatnio mam totalny spadek energii. Nie wiem czym to jest spowodowane. Ciążą...? Może... Chociaż jak do tej pory tryskałam energią, mogłam góry przenosić...a teraz? Ciężko mi wyjść do sklepu obok. Ale wiem, że jest to przejściowe. W końcu wszystko się kiedyś kończy. Nawet zła passa. Ale nie oznacza to, że o Was nie myślę! Wręcz przeciwnie. Przygotowuje dość spory post dla Was na temat oczyszczania organizmu. Oczywiście wszystko o czym piszę to są moje własne doświadczenia, którymi bardzo chcę się z Wami podzielić, bo bardzo dużo dobrego dla mojego organizmu to zrobiło.
Ostatnio kilka osób do mnie napisało, że mają problem z komentarzami pod moimi postami... Podejrzewam, że powodem tego jest wizualna zmiana bloga, na którą się zdecydowałam i według mnie jest o wiele lepsza. Wiem, że pomaga odświeżenie strony lub możliwe, że znaczenie również ma przeglądarka, w której otwieracie bloga. Dlatego bardzo przepraszam, że macie z tym problem. Ale myślę, że nie komentarze są najważniejsze. Jeśli tylko macie pytania, wątpliwości, a nie możecie podzielić się z nimi oficjalnie pod postem, piszcie do mnie na e-mail! Na wszystkie zawsze odpowiadam!

Zmieniając na chwilkę temat.

 Nie mogę tego nie napisać. Właśnie skończyłam oglądać genialny według mnie, program Martyny Wojciechowskiej " Kobieta na krańcu świata". Mieliście możliwość oglądania...? Jeśli nie, to bardzo polecam... W dzisiejszym odcinku pokazane były kobiety w Sudanie, kobiety w ciąży. Ściślej-w jakich warunkach owe kobiety muszą rodzić. Sudan to jedno z najbiedniejszych państw. Do "szpitala" trafiają tylko nieliczne kobiety, które miały szczęście, aby tam się znaleźć.

niedziela, 20 października 2013

WYNIKI KONKURSU !




Witajcie kochani!

Od razu Was bardzo mocno przepraszam, że losowanie opóźniło się o tydzień! Zwalę winę na ciążową rwę kulszową, która przykuła mnie do łóżka i odebrała chęci do normalnego funkcjonowania. Ta moja fasola musiała się tak dziwnie ułożyć, aby uciskać mamę na nerw, uparte to jakieś takie ;)
Zaczynaliśmy słowem  SZCZĘŚCIE..., które doprowadziło nas do ...
 DOLINY PIĘCIU STAWÓW...:)

niedziela, 13 października 2013

SPRAWY BIEŻĄCE I MURALE

Dzień dobryyyy!
Przypominam, że jutro, dokładnie o 12 w południe, kończy się KONKURS!
Macie jeszcze czas na wpisywanie Waszych skojarzeń:) Anonimowe osoby bardzo proszę o wpisanie swojego e-maila, jest to bardzo ważne.

http://aumjoga.blogspot.co.uk/2013/09/uwaga-konkurs.html

Wielkie losowanie odbędzie się właśnie jutro popołudniu, zacną ręką mojego męża, któremu kazłam już dzisiaj umyć ręce i obciąć paznokcie:)))

Jeszcze druga ważna sprawa. Mój nowy pomysł- "KOBIETY Z PASJĄ" - został przesunięty na przyszły rok. Bardzo dużo zgłoszeń przyszło - czego  się nie spodziewałam! - a z racji tego, że niedługo przyjdzie na świat nasza fasola, brakuje mi już na wszystko czasu niestety. Dlatego z powrotem wystartujemy w następnym roku :)



Dzisiaj po raz pierwszy spotkałam się z nowym słowem i z takim pomysłem... Wiedzieliście może co to MURALE? Pomysł realizuje się w Łodzi. Usłyszałam o tym dzisiaj w TV. Jest to seria pięknych malowideł - graffiti na budynkach szarej - do tej pory - Łodzi. Mieszkańcy są zachwyceni, jest nawet specjalny autobus, który wozi wycieczki i je pokazuje:)
Co tu dużo pisać, sami zobaczcie:


środa, 9 października 2013

KOMPOT TO "OBCIACH" ?

Ostatnio spotkałam się z tym właśnie stwierdzeniem, co nie ukrywam wywołało ciarki na moich plecach.
 Kompot, niektórym kojarzy się ze szkolnymi stołówkami czy barami mlecznymi z czasów PRL-u. Niektórzy, szczególnie w tych czasach, całkowicie o nim zapomnieli a niektórzy wolą nie pamiętać, bo tak jak napisałam wcześniej, dla nich to "obciach".
Ja należę do grupy tej sentymentalnej, której kompot kojarzy się z cudownymi domowymi obiadami u mamy, babci lub cioci. W dzieciństwie był naszym nieodłącznym napojem, podczas gdy zdyszani wracaliśmy z podwórka:)
Kompot ma całą masę zalet! Mnie najbardziej przekonuje ta sentymentalna:) Ale napój ten bardzo skutecznie gasi pragnienie. Szczególnie taki schłodzony.
 Każdy z nas pamięta i zapewne ma swój ulubiony smak kompotu.
Takie dziwne czasy nastały, że wolimy w tanim supermarkecie kupić dzieciom kartonik ze sztucznymi barwnikami, cukrem i całą gamą substancji "E" niż poświęcić chwilkę, szczególnie teraz, w okresie jesiennym, w którym mamy sezon na nasze cudowne polskie jabłuszka i zrobić kompot samemu. Ja ostatnio wręcz maniakalnie go robię i w mgnieniu oka zostaje pochłonięty przez mojego męża:)


poniedziałek, 30 września 2013

DOMOWY OCET JABŁKOWY! - EFEKTY

Jakiś czas temu obiecałam, że podzielę się z Wami efektami wyrobu własnego, domowego octu jabłkowego. Oczywiście jak pisałam wcześniej, można sobie kupić w sklepie, ale taniej i zdrowiej - co jest moim hasłem przewodnim- jest zrobić go samemu:) Jak go zrobić znajdziecie tutaj:

http://aumjoga.blogspot.co.uk/2013/02/jedz-pij-chudnij.html

Jak go zastosować - kilka przepisów - tutaj:

http://aumjoga.blogspot.co.uk/2013/06/zastosowanie-octu-jabkowego.html

A oto efekt mojej pracy :


Z przepisu, który podałam wyszło mi 2,5 litra octu!
Mówiłam, że warto?:)
Butelki mocno zakręciłam, zalałam woskiem pszczelim, akurat miałam w domu, ale można użyć zwykłego, włożyłam do ciemnego i chłodnego miejsca. 

Mam całe mnóstwo przepisów dla Was na domowe i zdrowe "zastępniki" w kuchni!
Bądźcie ze mną i będziemy działać! :)

Dbajcie o siebie!
N.

piątek, 27 września 2013

UWAGA! KONKURS! :)

Jak obiecałam tak zrobiłam. Dzisiaj oficjalnie ogłaszam mój PIERWSZY KONKURS BLOGOWY :)
Zaczynamy dzisiaj, kończymy 14 - tego października.
Ale jestem dumna!


Zasady są bardzo proste. Pobawimy się w sztafetę słowną... Ja napisze pierwsze słowo, kolejna osoba, czyli pierwsza, która napisze komentarz następne słowo - skojarzenie- jakie słówko pierwsze Wam skojarzy się z tym co ja napisałam, pierwsze które Wam do głowy przyjdzie:) Z kolei następna osoba napisze skojarzenie ze słowem w ostatnim komentarzu i tak dalej... Zobaczymy do czego dojdziemy:) Oprócz tego proszę osoby anonimowe o podpis oczywiście wraz z mailem.
Jeśli ma ktoś ochotę umieścić baner wraz z linkiem u siebie, bardzo proszę, będę wdzięczna za podanie dalej...:)
Wszyscy są mile widziani!
Długo myślałam nad nagrodą i wymyśliłam, że będzie to solidna dawka witamin... Dostaniecie ode mnie całe 400 g. nasion CHIA- czyli SZAŁWII HISZPAŃSKIEJ. Wyglądają tak:

wtorek, 24 września 2013

"KTO JE ŻUR, TEN CHŁOP JAK TUR!"

Za parę sekund największa tajemnica zostanie rozwiązana... Co ja takiego zrobiłam z pozostałej po serze serwatki...:)
 ŻUREK :)

Na początku zrobiłam zakwas.

Do ciepłej serwatki wsypałam :
- pół szklanki otrębów pszennych lub można również razową mąkę
-  rozgniecione 2 ząbki czosnku
- 3 listki laurowe
- kilka ziarenek ziela angielskiego
- skórka z chleba, najlepiej razowego

Odstawiłam na 3,4 dni. Po tym czasie pięknie się "ukwasił"!
 Zagotowałam go, dorzuciłam warzyw:ziemniaki, marchewka etc., zresztą z pewnością macie swoje pyszne przepisy na domowy żurek:)
Nie lubię się chwalić, ale uwierzcie mi, że wyszedł przepyszny!
Od razu lepiej się robi na sercu, jeśli nie trzeba wyrzucać jedzenia i można z "resztek" zrobić pyszny obiad :))

Oto rezultat:




Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam dodać makaron do żurku. Jakieś takie małe zboczenie ;)









poniedziałek, 23 września 2013

ZDROWY, DOMOWY, SZYBKI SER Z CYTRYNOWEGO SOKU (!)

Rozpędziłam się z tymi serami jak szalona:) Ostatnio miałam ochotę na ruskie pierogi, ale jechać specjalnie do sklepu ( mam spory kawałek ), po kostkę białego sera...? No po co, jak można zrobić w domku samemu i co najważniejsze 100 razy zdrowiej!
Potrzebujemy jedynie mleko (ja miałam 1,5 L)  i świeżo wyciśnięty, niech Was Bóg broni żaden tam kwasek cytrynowy(!), sok z dwóch cytryn.



niedziela, 15 września 2013

PIEPRZ W PĘPKU I BABCINY SYROP NA KASZEL

Dzień dobry! :)

Dziś u mnie za oknem szaro, deszczowo i zimno... Podejrzewam, że wcale nie lepiej jest u Was. Zaczęła się w końcu jesień:) A co z tym się wiąże? Pierwsze katary, kaszle, przeziębienia. Mój mąż już coś próbuje wygrzebać w szuflady, bo "coś go bierze". Ja jak zawsze postanowiłam zrobić coś naturalnego, aby mi go całkiem to COŚ nie zabrało:) Jeszcze mi się trochę przyda, pieluchy w końcu trzeba zmieniać i w nocy wstawać;) Zrobimy dzisiaj domowy syrop tylko z trzech składników:



środa, 11 września 2013

"FASOLA" W BRZUCHU i OGÓREK NA TALERZU :)

Dzień dobry kochani!
Jest tyle rzeczy,  którymi chciałabym się z Wami podzielić...! Ale zacznę od początku.
Jak już wiecie, noszę w sobie fasolkę:) Fasolka z biegiem tygodni zaczęła rosnąć, więc została przechrzszczona w Tuptusia... Tuptuś, który według mojego męża,  miał w przyszłości zmienić polska piłkę nożna, okazał się Tuptusiową:) Także tata wykazuje - jak narazie - ogrom chęci związanych z nauką czesania warkoczy, kucyczków etc. :) Póki co, niech rośnie nam zdrowo!


A teraz coś z zupełnie innej beczki - jak mawiali w Monty Pythonie, zresztą moim ulubionym poczuciu humoru ;) Troszkę o OGÓRKU.


piątek, 6 września 2013

SZYBKIE, ZDROWE I PYSZNE ŚNIADANIE!

Wstając rano i widząc co dzieje się za oknem - leje i szaro - pomyślałam, że trzeba dać sobie konkretnego kopa witaminowego na przetrwanie dnia. Oprócz oczywiście pysznej kawki z dodatkiem cynamonu i miodu,  wymyśliłam, no może "wymyśliłam" to za duże słowo, bo w końcu Ameryki tym przepisem nie odkryłam;) Ale to taka moja wersja guacamole.
Miękkie avokado dobrze rozgniotłam, dodałam pokrojonego w kostkę pomidora, szczypiorek, doprawiłam solą morską, kolendrą i ostrą papryką. Do tego zagniotłam szybciutko troszkę razowej mąki z wodą i odrobiną soli, rozwałkowałam, wrzuciłam na patelnię - suchą, bez tłuszczu, podpiekłam i teraz delektuję się przepyyyysznyyym śniadaniem:) Uwierzcie mi, palce lizać!
Lubię sobie czasem w ten sposób  "dogodzić" ;)
Tuptusiowi też chyba smakuje, bo walnął mnie właśnie z kopyta:)

Do zdjęcia elegancko jeden kawałek, ale zjadłam już 3 ;)

środa, 28 sierpnia 2013

TAK NIEWIELE MI POTRZEBA...

Kiedyś pisałam jak ja niewiele do szczęścia potrzebuje i jak niedużo od życia wymagam. Dlatego tak wiele radości sprawiają mi malutkie rzeczy: kwiatuszki, ptaszki, upieczone ciasto dla męża...
Tu gdzie mieszkam mamy duży ogród, oczywiście jest on "wspólnotą blokową" jak ja to mówię, jest tam altanka, ławeczki, drzewka, krzaczki, kwiatki etc., takie miejsce, gdzie mieszkańcy mogą pogrilować, odpocząć, poopalać się, jeśli tylko angielska pogoda na to pozwoli:)
Kilka tygodni temu "odkryłam" tam krzaki malin z cudownymi, słodziutkimi owocami! Zaraz obok krzaki jeżyn również z całym mnóstwem owoców. No i mała jabłonka, chyba z piętnastoma jabłkami, gdzie połowy już nie ma, bo zjadłam:) Malin było tyle, że nie nadążaliśmy ich jeść.



Nawet sobie nie wyobrażacie jaka ja byłam szczęśliwa!

czwartek, 22 sierpnia 2013

JAK TO... SER Z MIGDAŁÓW...?!

Tak tak...:) Jest niesamowicie pyszny, zdrowy i tak łatwy w przygotowaniu.
EFEKT KOŃCOWY...
Jest to kolejna moja zdrowa alternatywa dla niektórych m.in. uczulonych na mleko lub będących na diecie:)  Można oczywiście użyć różnych orzechów, dzięki czemu uzyskujemy różną teksturę i smak, np. orzechy macadamia dają bardzo kremową konsystencję, tak samo orzechy nerkowca ich  konsystencja jest odrobinkę delikatniejsza. Ja dzisiaj zrobię z migdałów, gdyż akurat ich najczęściej używam. Konsystencja ich natomiast jest lekko ziarnista.

Składniki są bardzo proste:

piątek, 16 sierpnia 2013

NATURALNE WAPNO - JEDZ SKORUPKI !

Nic , ale to nic u mnie w domu się nie marnuje. Dlaczego miałoby być inaczej ze skorupkami od jajek?:) Zanim je wyrzucisz podam Ci kilka sposobów jak je użyć i jak bardzo są przydatne.
Oczywiście chodzi mi o jajka jak ja to mówię z kupą i piórkiem na skorupce:) Czyli naturalnych, wiejskich, od kurek.



środa, 14 sierpnia 2013

ODROBINA NATURY W MIEŚCIE...

Nie spodziewałam się, że wybierając się do centrum w załatwieniu pewnych spraw, "przypadkowo" trafię na tak wspaniałą według mnie rzecz. Otóż odbywał się właśnie kilkudniowy "MIEJSKI FESTIWAL OGRODOWY". Nawet nie wiecie jaki to balsam dla mojej duszy, gdy widzę, że nawet w miastach ludzie mają świadomość natury i jej propagowania. Całe centrum zamieniło się w jeden wielki ogród, warzywno-kwiatowy:)
Głównym celem propagowania natury w mieście był nie tylko piękny wygląd miasta dzięki kwiatom, drzewom, krzewom etc., ale również ekologia i szereg dobrych rzeczy jakie to ze sobą niesie.
Więcej drzew w mieście powoduje świeższe i chłodniejsze powietrze a jak wiadomo, szczególnie w lecie, w miastach jest przestrasznie duszno. Dzięki drzewom w mieście jest mniej podtopień podczas ulew. Ogrody miejskie mogą zapewnić schronienie dla różnych zwierząt i owadów. Ogrody i działki w mieście, nawet te balkonowe, zapewniają nam świeże jedzonko:) Pomidory, sałata itp.
Nie potrzeba naukowych badań, aby wiadomo było, iż zielone i naturalne przestrzenie wokół nas poprawiają nasze samopoczucie psychiczne i fizyczne.
Ludzie, którzy nie mają pojęcia jak zacząć zmieniać swój balkon czy ogród w mieście, mogli liczyć na mnóstwo ciekawych wskazówek dzięki licznym warsztatom i rozmowom z ogrodnikami.
Jest jeszcze jeden bardzo ważny powód, dla którego warto posadzić nawet kilka kwiatków na balkonie. PSZCZOŁY. Jak wiecie, mamy ogólnoświatowy problem z powolnym wymieraniem pszczół... Co jest straszne. Wiadomo z jakimi skutkami się to wiąże. Dlatego musimy im zapewnić jak najwięcej miejsc, w których mogłyby sobie "popracować" na korzyść całej Ziemi:)
Powolutku zbliża się jesień, w tym czasie warto na balkonie posadzić kwiatki, które pszczółki lubią np. słonecznik, chaber, lawenda ...
Oto krótka fotorelacja z ów festiwalu... :




środa, 7 sierpnia 2013

SERCA MAM DWA...

Dziś jest ten dzień... Po raz pierwszy poczułam małego tuptusia...:) Dziwne i niesamowite zarazem. Powiem Wam coś. Ja, do niedawna zagorzała singielka, dzieciom mówiąca stanowcze NIE...
Świat  wywrócił się za jednym, małym "załaskotaniem" w brzuchu... Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mistyczne będzie to dla mnie uczucie. Nosić w sobie życie, posiadać dwa serca.
Do niedawna myślałam, że należę do nielicznej grupy kobiet, które nie posiadają instynktu. Teraz wiem, że każda z nas go ma. Jedne go próbują za wszelką cenę stłumić, inne mają, ale nie mówią o tym głośno, do jeszcze innych z kolei przychodzi późno... Jak do mnie, choć wcale nie uważam, że za późno.  Każda z nas ma swój czas a mój jest właśnie teraz. Teraz tak naprawdę zrozumiałam wszystko. Wszystko odeszło na bok. Jesteś TY tam mój mały tuptusiu, pływający sobie spokojnie, najważniejszy. Śmiałam się z mojej mamy, ze znajomych kobiet,  które z wielkim przejęciem opowiadały o pierwszych ruchach. Teraz Was przepraszam.
 Oddam wszystkie moje przetwory, które z tak wielkim przejęciem ostatnio robiłam, za to, żebyś  poruszał się dzisiaj jeszcze raz...:)

Przepraszam, że dzisiaj nie o warzywach czy zdrowiu... ale piszę również o szczęściu a to niewątpliwe do niego należy...

N.



sobota, 3 sierpnia 2013

NIE UWIERZYCIE ...

Serce mi pęka...
Pozostawię to bez komentarza...



N.

BURAK ZAMIAST VIAGRY... ( ?! )

Z ogromną "zazdrością" ( taką zdrową:) ) czytam niektóre Wasze posty o papierówkach, malinkach, porzeczkach etc.. i ślinie się do ekranu:) Ale cieszę się razem z Wami Waszymi zbiorami i tym, że macie to szczęście spożywać te cudowne dary natury, których w naszej kochanej Polsce latem nie brakuje ! Jestem wielką zwolenniczką spożywania pokarmów ( warzyw, owoców, ziaren etc.) lokalnych. Czyli wcinamy to, co dany region - jego ziemia- czy kraj, w którym żyjemy, nam daje. Wszystkie rośliny "odczytują" kompletną informację miejsca, na którym rosną. Co ciekawe, jeśli miejsce to jest zbyt gorące, roślina walczy z tym rozwijając w sobie właściwości przeciwne - np. zawiera dużo wody i chłodzi. Na przykład : arbuzy, melony kapusta itp.
Jeśli roślina przeżywa niesprzyjające warunki klimatyczne - walczy, rozwijając w sobie między innymi. ciepło, oleistość. Np. zboża, orzechy, nasiona, bulwy.
Ten, kto wykorzystuje do jedzenia produkty z regionu, w którym mieszka, postępuje bardzo mądrze. Walczy z niesprzyjającymi warunkami zewnętrznymi z pomocą właściwości produktów.
W porze letnich upałów wykorzystuje chłodzące właściwości roślin zawierających dużo płynów ( ogórki, pomidory, kapusta, owoce, arbuzy), wprowadzając zimną energię do ciała. Natomiast zimą ogrzewa się jedząc zboża, orzechy, nasiona, bulwy, suszone owoce ( w procesie suszenia owoce uzyskują ciepłe właściwości ).
Jeśli ktoś, kto mieszka np. we Wrocławiu, zimą je dużo surowizny : cytrusy z ciepłych krajów, dużo zielonej sałaty, jabłek, wychładza swój organizm i rozregulowuje mechanizm wspomagania swego organizmu za pomocą roślin. Nic dziwnego, że zaczyna mieć kłopoty z trawieniem czy marznięciem. Absolutnie, nie mówię, aby tego nie jeść ! :) Jak najbardziej. Ale zmniejszyć proporcje w przyjmowaniu tych pokarmów w zależności od pory roku.
Mamy lato w pełni, w końcu możemy nacieszyć się dojrzałymi w słońcu pomidorami, śliwkami, czy jagódkami:) Warto również wiedzieć, po jakie sezonowe warzywa i owoce  sięgać w sierpniu oraz jaki mają wpływ na nasze zdrowie.


Oto niektóre z warzyw:

niedziela, 28 lipca 2013

OWOCNY DZIEŃ W ZACISZU MOJEJ MALUTKIEJ KUCHNI...

Sobota. Już od rana, na twarzach ludzi, których mijałam na ulicach, malowało się zmęczenie. Jakby każde oczy krzyczały "kawy! bo usnę!". Nie inaczej było z nami... Dwa chodzące zombi. No trzy, bo podejrzewam, że nasz mały tuptuś w brzuchu wcale nie czuł się inaczej. No i jak tu przetrwać dzień, w którym nawet nie chciało mi się sięgnąć po kubek z kawą... Stwierdziłam, że tak nie można przez cały dzień, trzeba ruszyć tyłek i zrobić coś pożytecznego, jak nie dla świata ( ;) ) to przynajmniej dla siebie. Ser! To był genialny pomysł. Od jakiegoś czasu zbierałam się z zamiarem zrobienia domowego sera na miejskim mleku:) Z całej gamy różnych przepisów na domowy ser, przypomniałam sobie jeden. Gdzieś kiedyś znaleziony, przeczytany w jakiejś mądrej książce. Musiałam skorzystać z zasobów mojej lodówki. Czyli mleko plus ocet jabłkowy... :)
W te pędy poleciałam do sklepu po "niby" to krowie mleko. Kupiłam 2 litry w szklanych butelkach, które, po drodze wymyśliłam, wykorzystam do zlania octu jabłkowego, który niedługo zamierzam zrobić.
Do serka potrzebujemy:
- 2 litry mleka ( krowiego, koziego) - chciałam kozie , ale w osiedlowym sklepiku to ja sobie moge chcieć.
- 1/4 szklanki octu jabłkowego ( można troszkę więcej ).

Mleko zagotowałam, mieszając od czasu do czasu. Jak zaczęły pojawiać się bąbelki powolutku zaczęłam dodawać ocet. Nie wszystko na raz. Na początku troszkę, pomieszałam i za chwilkę znowu troszkę. Zrobiły się piękne grudki :) Po wlaniu octu potrzymałam jeszcze parę sekund na kuchence, zdjęłam i zaczęłam odcedzać mleko przez gazę. Powolutku, powolutku... Przy końcu dodałam troszkę soli morskiej do smaku. Można również użyć jakiś ulubionych ziół do smaku. Zacisnąć gazę, przycisnąć talerzykiem i położyć coś ciężkiego, aby reszta serwatki odciekła ( nie wylewajce serwatki! Można na niej ugotować pyszny żurek, ogórkową lub zrobić sobie maseczkę:) ).
Ja zostawiłam na ok 5 godzin. Wyjmujemy ser z gazy i gotowe! :) Zdrowy, domowy, biały serek ! Cudo! Mój wyszedł łagodny, nie jest tak kwaśny jak zazwyczaj potrafią być sery, ale to zależy od ilości octu, można dodać oczywiście więcej. Oto mój efekt :


piątek, 26 lipca 2013

NIEZWYKŁY FILM !

Z całego serca, chciałabym dzisiaj polecić Wam przepiękny film "HOME". Zapewne większość z Was go oglądała. Po raz pierwszy oglądałam go kilka lat temu z otwartą buzią... Po pierwsze jest niezwykle mądrym filmem, przedstawionym w bardzo niezwykły sposób z przepięknymi krajobrazami, które zapierają dech w piersiach...! W skrócie powiem Wam tylko, że jest to film o tym jak my -  ludzie w świadomy lub nieświadomy sposób niszczymy Ziemię. Nie jest kolejny film, który jak się ogląda to od razu przychodzą myśli : "Ale ja to przecież wiem". Sam głos lektora i piękne krajobrazy, muzyka sprawiają, że nie oderwiecie wzroku od ekranu. A film pozostawia ślad w sercu i daje do myślenia. Znajdźcie "chwilkę" wieczorem, usiądźcie z dziećmi i obejrzyjcie, nie będziecie żałować:)

Poniżej urywek z filmu, a jeszcze niżej link z pełną wersją:






Tutaj jest pełna wersja filmu :

https://www.youtube.com/watch?v=wUmFdzGHDRw

Czekam na Wasze opinie.

N.

wtorek, 23 lipca 2013

OGRODOWE ZAMIŁOWANIA I RADOŚĆ Z MAŁYCH RZECZY

Całe szczęście, że tata nie czyta mojego bloga... chociaż  w poszukiwaniu kolejnych maszyn rolniczych, kosiarek, mielarek, wędzrni na youtube wejść umie, a co! No i jak on to mowi, na "ebajla"   też ;) (czytaj eBay-a).
Tearaz już wiem, skąd u mnie wzięła się ta miłość do natury, hodowli warzyw, owoców, wyrobów swojskich etc. Mama zaszczepiła we mnie domową kuchnię i przetwory a tata miłość do "uprawiania ziemi", że się tak wyrażę:) Od kiedy sięgam pamięcią, ciągle coś robił, ciągle w ziemi grzebał, sadził, przesadzał, pielęgnował, zbierał...
Dalej idziemy w zaparte i mimo, iż powywiewało nas "chwilowo" do miast, swojskie pomidory i ogórasy u taty są! :) Proszę bardzo, pochwalę się... Mam nadzieję, że "litanii" od niego za to nie dostanę ...;)


piątek, 19 lipca 2013

NA WYSOKIE CIŚNIENIE - SELER !

"Jeżeli firma farmaceutyczna dowiedziałaby się, że sok z selera obniża ciśnienie krwi oraz jeśli powiedzieliby o tym innym, musieliby zaprzestać sprzedawania swoich leków. Biorą trzy dolary za pigułkę. Dlaczego niby kazaliby Ci używać soku z selera...? "
                                                                                                    Jacque Fresco


Wysokie ciśnienie krwi jest problemem wielu i nie tylko osób starszych. Niestety coraz więcej jest przypadków u młodych ludzi. Wysokie ciśnienie krwi może znacznie zwiększyć ryzyko udaru mózgu lub zawału serca, które są zagrożeniem dla życia.

Co z tym więc robić ? Proste. SELER.



czwartek, 11 lipca 2013

PYSZNE I ZDROWE KIEŁKI

Jak ostatnio obiecałam, dzisiaj podzielę się z Wami kiełkami:) Opowiem Wam jak je w bardzo prosty sposób  "wyhodować" i jakie maja niesamowite właściwości. Pokażę Wam przy okazji moją hodowlę ;) Oczywiście można pójść na łatwiznę i kupić gotowe kiełki w sklepie... Ale... :)


wtorek, 9 lipca 2013

JAK ZACHOWAĆ ŚWIEŻOŚĆ ZIELENINY

Nie ma lepszego sposobu na zachowanie świeżości ziół, pietruszki, koperku etc., etc. niż zamrożenie ich w oliwie z oliwek...
Jak to zrobić ? W bardzo prosty sposób. Świeżo zebraną  bazylię, rozmaryn, koperek, pietruszkę etc., siekamy i wkładamy do plastikowych pojemników na lód.

Następnie zalewamy je oliwą z oliwek. 



niedziela, 7 lipca 2013

NATURALNY PROBIOTYK - REJUVELAC

Kolejny pomysł jak samemu, w bardzo tani sposób, zrobić naturalny PROBIOTYK.
Ale zanim zacznę chcę się Wam pochwalić moim "profesjonalnym", miejskim "ogródkiem", na malutkim balkonie, który właśnie zaczyna kiełkować! Proszę nie żartować z moich "doniczek", jestem z nich bardzo dumna :))



Efektami końcowymi mojej wyhodowanej sałaty na pewno się pochwalę.

wtorek, 2 lipca 2013

CUDOWNA MOC NATURY...

Witajcie moi kochani!

Rozciągający się po mieszkaniu zapach smażonych powideł śliwkowych (fakt, ze nie naszych "polskich węgierek", ale pachną jak nasze ;) )  przypomniał mi beztroski czas dzieciństwa, jak od początku lata w kuchni wrzało, gdy mama szalała z przetworami, dżemami, ogórkami, kapustą kiszoną... Zawsze palcem wyjadałam dżem z garnka:) Zresztą, kto z nas tego nie robił...?
Jak cudownie wtedy było być budzoną przez ptaki, koguty, szumiący wiatr w drzewach, czy odgłosy pracujących rolników w polach.
Ogród warzywny... Ehhhhh.... świeża sałata, rzodkiewka, pachnący szczypiorek i to wszystko na chrupiącej bułce , najlepsze restauracje świata dla mnie, przy tym jedzeniu się chowają, więcej do szczęścia nie potrzeba :)
Pamiętam, że jak tylko było mi źle na duszy, zarzucałam na plecy swojego starego poczciwego Zenita i ruszałam w góry. Daleko nie miałam, bo mieszkałam ( mieszkam..?) w cudownej Kotlinie Kłodzkiej, otoczonej górami...


wtorek, 25 czerwca 2013

ZRÓB TO SAM : NATURALNY SPRAY NA KOMARY !

Kochani!

W związku z nadchodzącym latem nadchodzą również komary:) Każdy z nas wie, jak potrafią być złośliwe te małe wredoty. Dzisiaj podam Wam prosty , wręcz banalny przepis na spray, który je skutecznie odstraszy! No i najważniejsze jest NATURALNY :)


Co potrzebujemy :

poniedziałek, 24 czerwca 2013

HASŁO NA DZIŚ:


        „Nie pytaj czego świat potrzebuje. Pytaj co czyni cię pełnym życia i rób to. Ponieważ tym czego świat potrzebuje są ludzie pełni życia.”

czwartek, 20 czerwca 2013

WSPOMNIENIA Z HOPE...

Dzień dobry!:))
Wyspani? Bo ja dzisiaj obudzić się nie moge... Strasznie przytłaczająca pogoda dzisiaj w Manchesterze.... Cóż...:) Właśnie przeglądnęlam zdjecia z ostatniego naszego "wypadu" za miasto i postanowiłam sie z Wami nimi podzielić.
Kilka tygodni temu odwiedziliśmy bardzo urocze miasteczko położone w przepieknym Peak District.
Uwielbiam takie małe, spokojne , górskie miasteczka, żyjące swoim życiem. Miasteczka, w których prawie wszyscy sie znaja.... Ludzie spotykając sie w lokalnym sklepiku na zakupach, porozmawiają ze sobą, pośmieją się...nie spieszą się nigdzie, nie gonią za karierą.... Pan "X" ma  sklepik ze swoimi jajkami, serami, mlekiem... Pani "X" od lat prowadzi sklepik z miodem i ziołami... Cudnie.... :) Takie jest wlasnie to miasteczko o pięknej nazwie HOPE :) ( w j. angielskim HOPE-NADZIEJA) ...
 
Na poczatku wedrowki natknęliśmy się na zagrodę ( jedną z wielu), w której były małe, cudne baranki:) Nie moglismy przejść obok nich obojętnie....


środa, 12 czerwca 2013

ZASTOSOWANIE OCTU JABŁKOWEGO

Dzień dobry:)
Mam nadzieje, że u Was wszystko w porządku, jesteście szczęśliwi, pełni energii do życia i zdrowi:) Kiedyś obiecałam Wam, że przy okazji podam Wam kilka zastosowań   OCTU JABŁKOWEGO na różne dolegliwości. Na temat octu jabłkowego pisałam wcześniej tutaj:

http://aumjoga.blogspot.co.uk/2013/02/jedz-pij-chudnij.html



Oto kilka z tych zastosowań :

poniedziałek, 10 czerwca 2013

PYSZNE, ZDROWE, DIETETYCZNE, DOMOWE LODY!

Dzień dobry!
Dzisiaj robimy lody! Jakkolwiek by to nie zabrzmiało... :)) Lody są pyszne, zdrowe i są genialnie zdrową alternatywa dla dzieci do lodów kupowanych w sklepach.


Co potrzebujemy:


niedziela, 9 czerwca 2013

DZIĘKUJĘ!

Kochani!
Chciałabym Wam baardzo podziękować za zainteresowanie moim blogiem! Za to, że dzielicie moja pasję razem ze mną, za wszystkie ciepłe maile...! :) Jak to się mówi, miód na serce :) Obiecuję pisać częściej niż ostatnio! A! Strasznie miło mi powitać czytelników z różnych stron świata! Indonezja , Tajlandia, Wenezuela, Norwegia.......
 
Nie wiedziałam, że "docieram aż tak daleko! :)) Dajcie znać o sobie , jak Wam się żyje w tak odległych krainach??! Moja podróżnicza dusza jest strasznie ciekawa tego:)) No i oczywiście jak wygląda zdrowe odżywianie w "raju" :)) Czekam na maile od Was z utęsknieniem! :) No i dziękuje również moim czytelnikom z kochanej Polski!!! Trzymajcie się ciepło , dbajcie o siebie i pijcie zielone szejki heheheh :))



Wasza N.

czwartek, 30 maja 2013

ZDROWIE ZA DARMO-POKRZYWA

Dzień dobry:)
Strasznie się cieszę, że mogę znowu sobie z Wami "pogadać" po chwilowej przerwie:)
Mamy w końcu ciepełko, tak upragnione po męczącej zimie! A co się z tym wiąże, mnóstwo darów natury na łąkach, w ogrodach czy lesie:) Ehhhh..... co ja bym dała, aby teraz być w Polsce, na wsi....
Jednym z takich darów, o którym chciałabym dzisiaj Wam "pomarudzić" jest POKRZYWA. Zaczyna rosnąć w maju i wszędzie jej pełno:) Na łące, w lesie, przy drodze, przy torach etc... Roślina dziko rosnąca ma o wiele więcej wartości odżywczych niż uprawna. Dlaczego? Gdyż musi często zmagać się z trudnymi warunkami i to właśnie one budują ją w siłę oraz kształtują "charakter".
Dlatego ubieramy rękawiczki i idziemy pozbierać troszkę pokrzyw. Należy tylko pamietać, aby to zrobić zanim pokrzywa zakwitnie.


wtorek, 7 maja 2013

NIESAMOWITE EFEKTY !

Kochani!
Muszę się z Wami tym podzielić! 
Przedwczoraj zauważylam niesamowitą zmianę w moim organizmie.... Jest to skutek picia zielonych szejków. Jeszcze do niedawna wyczesywałam garść włosów , jak również podczas prysznica zwyczajnie mi włosy wypadały. Było tego dużo niestety. Trochę mnie to wtedy niepokoiło aż do teraz:))) Nie dość, że nie wypadają mi włosy to... zaczęły mi rosnać nowe!  Może to brzmi śmiesznie, ale mam mnóstwo krótkich włosów, które dopiero co zaczynają odrastać! Oczywiscie mowie o wlosach na glowie :)
 Jest to niesamowite, bo w sumie najpierw to sie wkurzylam , bo wlosow ulozyc nie moglam, sterczaly mi w rozne strony:) Ale jak sie zorientowalam o co chodzi...bylam przeszczesliwa!
Znowu cos mi czcionka szwankuje .... Przepraszam. 
Bede Wam  marudzic do znudzenia.... Pijcie zielone szejki! 
''Mielcie'' wszystko co Wam pod reke podejdzie  :)
 Lepszej bomby witaminowej nie ma!
 Trzymajcie sie zdrowo , korzystajcie z wiosny, sloneczka i warzyw sezonowych :) 


Niech zielona moc bedzie z Wami! :)
  
Wasza N. 

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

ZDROWE NASTĘPSTWA KAWY

Witajcie kochani!
Dzisiaj troszkę o kawie. Tzn. nie chce Was straszyć , ani pisać o skutkach ubocznych, bo i tak większość z Was zdaje sobie sprawę z tego. Chciałabym Was z całego serca namówić lub zaproponować zdrowsze alternatywy. Jest mnóstwo ziół i herbat ziołowych , które podnoszą nasza energię, jak chociażby, znana ostatnimi czasy w Polsce Yerba Mate. Indiański eliksir, pełen minerałów, po którym również otwierają się szerzej oczy:) Jak również zioła znane w Ajuwerdzie : Brahmi, Ashwagandha lub Shatvari , są to zioła, które mają działanie podobne do kawy jak również są ziołami leczniczymi.
Jednak ja z całego serducha polecam Wam ( chociaż na kilka dni, dla sprawdzenia i przyznania mi racji :)) ) picie zielonych soków z rana z dodatkiem buraka. Tak buraka. Sok z buraka ma niesamowite właściwości pobudzające i podnoszące nasza energię. Ale trzeba uważać i nie wyciskać za dużo:) Gdyż burak jest naprawdę bardzo silnie pobudzający, w sensie podnoszenia energii oczywiście ;) Proponuje wycisnąć sok z połówki buraka i na parę minut go odstawić przd wypiciem, nie od razu, niech sobie troszkę „odparuje”, zielonego selera, pietruszki, dodać jakieś zielone liście np. jarmuż, kapusta, zielone jabłko, marchewkę dla słodkiego smaku, po wyciśnięciu dołożyć pół łyżeczki spiruliny i mamy bombę energetyczną i witaminową 1000 razy lepszą od kawy! Oczywiście to jest moja propozycja zieleniny, Wy możecie wyciskać to co macie akurat dostępne u siebie, w danym kraju lub o danej porze roku. Wszystko w Waszych rękach! :) Spróbujcie, sprawdźcie, odstawcie chociażby na 10 dni kawę i pijcie zielone soki z rana. Gwarantuję Wam, lepsze samopoczucie i więcej energii! 


sobota, 27 kwietnia 2013

ZAKWASZENIE ORGANIZMU

Dzisiaj chciałabym wspomnieć o „ ZAKWASZENIU W ORGANIŹMIE”.
Wiele z naszych objawów jak : złe samopoczucie, częste bóle głowy, zła cera, ciągłe uczucie niewyspania, chandra, zgaga to skutki przekwaszenia organizmu lub też nietolerancji niektórych białek. Zakwaszamy sobie organizm w bardzo prosty sposób, chociażby porannym piciem kawy na pusty żołądek. Trafiłam co?:) Pewnie większość z Was tak robi, bo kto nie lubi smaku i zapachy kawy o poranku. Ale niestety jest to jedna z głównych przyczyn zakwaszenia. W następnym poście podam Wam zdrowe następstwa kawy.
Zakwaszenie to zaburzenie równowagi kwasowo – zasadowej w organizmie na korzyść oczywiście czynnika kwasowego. Nasza krew ma pH 7,4 – jest więc lekko zasadowa. Spożywając za dużo mięsa, podrobów , jaj, ryb wędzonych, potraw z białej mąki, ryżu, kasz, kawy, a unikamy natomiast warzyw, to istnieje szansa, że ciągle zaburzamy równowagi nieświadomie próbujemy zakwasić krew. Pamiętajmy także, że zaburzenie równowagi może przebiegać w obie strony, czyli jeśli spożywalibyśmy tylko potrawy alkalizujące, może dojść do ZASADOWICY – równie groźnej.
Tylko, że niekoniecznie kwaśne pokarmy w odczuciach smakowych mogą zakwaszać organizm. Chociażby cytryna, działa alkalicznie mimo że jest bardzo kwaśna. Tu nie chodzi o smak, ale o zawartość pierwiastków naszych posiłkach. Zasadowość to dostarczanie sodu, potasu, magnezu i wapnia. Metale te stanowiące makro i mikroelementy, trzeba wprowadzać do organizmu z pożywieniem. Głównie alkalizują rośliny, ale nie wszystkie ! Brukselka np. jest bardzo kwasotwórcza jak również bardzo zdrowa zresztą soczewica. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...