niedziela, 28 lipca 2013

OWOCNY DZIEŃ W ZACISZU MOJEJ MALUTKIEJ KUCHNI...

Sobota. Już od rana, na twarzach ludzi, których mijałam na ulicach, malowało się zmęczenie. Jakby każde oczy krzyczały "kawy! bo usnę!". Nie inaczej było z nami... Dwa chodzące zombi. No trzy, bo podejrzewam, że nasz mały tuptuś w brzuchu wcale nie czuł się inaczej. No i jak tu przetrwać dzień, w którym nawet nie chciało mi się sięgnąć po kubek z kawą... Stwierdziłam, że tak nie można przez cały dzień, trzeba ruszyć tyłek i zrobić coś pożytecznego, jak nie dla świata ( ;) ) to przynajmniej dla siebie. Ser! To był genialny pomysł. Od jakiegoś czasu zbierałam się z zamiarem zrobienia domowego sera na miejskim mleku:) Z całej gamy różnych przepisów na domowy ser, przypomniałam sobie jeden. Gdzieś kiedyś znaleziony, przeczytany w jakiejś mądrej książce. Musiałam skorzystać z zasobów mojej lodówki. Czyli mleko plus ocet jabłkowy... :)
W te pędy poleciałam do sklepu po "niby" to krowie mleko. Kupiłam 2 litry w szklanych butelkach, które, po drodze wymyśliłam, wykorzystam do zlania octu jabłkowego, który niedługo zamierzam zrobić.
Do serka potrzebujemy:
- 2 litry mleka ( krowiego, koziego) - chciałam kozie , ale w osiedlowym sklepiku to ja sobie moge chcieć.
- 1/4 szklanki octu jabłkowego ( można troszkę więcej ).

Mleko zagotowałam, mieszając od czasu do czasu. Jak zaczęły pojawiać się bąbelki powolutku zaczęłam dodawać ocet. Nie wszystko na raz. Na początku troszkę, pomieszałam i za chwilkę znowu troszkę. Zrobiły się piękne grudki :) Po wlaniu octu potrzymałam jeszcze parę sekund na kuchence, zdjęłam i zaczęłam odcedzać mleko przez gazę. Powolutku, powolutku... Przy końcu dodałam troszkę soli morskiej do smaku. Można również użyć jakiś ulubionych ziół do smaku. Zacisnąć gazę, przycisnąć talerzykiem i położyć coś ciężkiego, aby reszta serwatki odciekła ( nie wylewajce serwatki! Można na niej ugotować pyszny żurek, ogórkową lub zrobić sobie maseczkę:) ).
Ja zostawiłam na ok 5 godzin. Wyjmujemy ser z gazy i gotowe! :) Zdrowy, domowy, biały serek ! Cudo! Mój wyszedł łagodny, nie jest tak kwaśny jak zazwyczaj potrafią być sery, ale to zależy od ilości octu, można dodać oczywiście więcej. Oto mój efekt :


piątek, 26 lipca 2013

NIEZWYKŁY FILM !

Z całego serca, chciałabym dzisiaj polecić Wam przepiękny film "HOME". Zapewne większość z Was go oglądała. Po raz pierwszy oglądałam go kilka lat temu z otwartą buzią... Po pierwsze jest niezwykle mądrym filmem, przedstawionym w bardzo niezwykły sposób z przepięknymi krajobrazami, które zapierają dech w piersiach...! W skrócie powiem Wam tylko, że jest to film o tym jak my -  ludzie w świadomy lub nieświadomy sposób niszczymy Ziemię. Nie jest kolejny film, który jak się ogląda to od razu przychodzą myśli : "Ale ja to przecież wiem". Sam głos lektora i piękne krajobrazy, muzyka sprawiają, że nie oderwiecie wzroku od ekranu. A film pozostawia ślad w sercu i daje do myślenia. Znajdźcie "chwilkę" wieczorem, usiądźcie z dziećmi i obejrzyjcie, nie będziecie żałować:)

Poniżej urywek z filmu, a jeszcze niżej link z pełną wersją:






Tutaj jest pełna wersja filmu :

https://www.youtube.com/watch?v=wUmFdzGHDRw

Czekam na Wasze opinie.

N.

wtorek, 23 lipca 2013

OGRODOWE ZAMIŁOWANIA I RADOŚĆ Z MAŁYCH RZECZY

Całe szczęście, że tata nie czyta mojego bloga... chociaż  w poszukiwaniu kolejnych maszyn rolniczych, kosiarek, mielarek, wędzrni na youtube wejść umie, a co! No i jak on to mowi, na "ebajla"   też ;) (czytaj eBay-a).
Tearaz już wiem, skąd u mnie wzięła się ta miłość do natury, hodowli warzyw, owoców, wyrobów swojskich etc. Mama zaszczepiła we mnie domową kuchnię i przetwory a tata miłość do "uprawiania ziemi", że się tak wyrażę:) Od kiedy sięgam pamięcią, ciągle coś robił, ciągle w ziemi grzebał, sadził, przesadzał, pielęgnował, zbierał...
Dalej idziemy w zaparte i mimo, iż powywiewało nas "chwilowo" do miast, swojskie pomidory i ogórasy u taty są! :) Proszę bardzo, pochwalę się... Mam nadzieję, że "litanii" od niego za to nie dostanę ...;)


piątek, 19 lipca 2013

NA WYSOKIE CIŚNIENIE - SELER !

"Jeżeli firma farmaceutyczna dowiedziałaby się, że sok z selera obniża ciśnienie krwi oraz jeśli powiedzieliby o tym innym, musieliby zaprzestać sprzedawania swoich leków. Biorą trzy dolary za pigułkę. Dlaczego niby kazaliby Ci używać soku z selera...? "
                                                                                                    Jacque Fresco


Wysokie ciśnienie krwi jest problemem wielu i nie tylko osób starszych. Niestety coraz więcej jest przypadków u młodych ludzi. Wysokie ciśnienie krwi może znacznie zwiększyć ryzyko udaru mózgu lub zawału serca, które są zagrożeniem dla życia.

Co z tym więc robić ? Proste. SELER.



czwartek, 11 lipca 2013

PYSZNE I ZDROWE KIEŁKI

Jak ostatnio obiecałam, dzisiaj podzielę się z Wami kiełkami:) Opowiem Wam jak je w bardzo prosty sposób  "wyhodować" i jakie maja niesamowite właściwości. Pokażę Wam przy okazji moją hodowlę ;) Oczywiście można pójść na łatwiznę i kupić gotowe kiełki w sklepie... Ale... :)


wtorek, 9 lipca 2013

JAK ZACHOWAĆ ŚWIEŻOŚĆ ZIELENINY

Nie ma lepszego sposobu na zachowanie świeżości ziół, pietruszki, koperku etc., etc. niż zamrożenie ich w oliwie z oliwek...
Jak to zrobić ? W bardzo prosty sposób. Świeżo zebraną  bazylię, rozmaryn, koperek, pietruszkę etc., siekamy i wkładamy do plastikowych pojemników na lód.

Następnie zalewamy je oliwą z oliwek. 



niedziela, 7 lipca 2013

NATURALNY PROBIOTYK - REJUVELAC

Kolejny pomysł jak samemu, w bardzo tani sposób, zrobić naturalny PROBIOTYK.
Ale zanim zacznę chcę się Wam pochwalić moim "profesjonalnym", miejskim "ogródkiem", na malutkim balkonie, który właśnie zaczyna kiełkować! Proszę nie żartować z moich "doniczek", jestem z nich bardzo dumna :))



Efektami końcowymi mojej wyhodowanej sałaty na pewno się pochwalę.

wtorek, 2 lipca 2013

CUDOWNA MOC NATURY...

Witajcie moi kochani!

Rozciągający się po mieszkaniu zapach smażonych powideł śliwkowych (fakt, ze nie naszych "polskich węgierek", ale pachną jak nasze ;) )  przypomniał mi beztroski czas dzieciństwa, jak od początku lata w kuchni wrzało, gdy mama szalała z przetworami, dżemami, ogórkami, kapustą kiszoną... Zawsze palcem wyjadałam dżem z garnka:) Zresztą, kto z nas tego nie robił...?
Jak cudownie wtedy było być budzoną przez ptaki, koguty, szumiący wiatr w drzewach, czy odgłosy pracujących rolników w polach.
Ogród warzywny... Ehhhhh.... świeża sałata, rzodkiewka, pachnący szczypiorek i to wszystko na chrupiącej bułce , najlepsze restauracje świata dla mnie, przy tym jedzeniu się chowają, więcej do szczęścia nie potrzeba :)
Pamiętam, że jak tylko było mi źle na duszy, zarzucałam na plecy swojego starego poczciwego Zenita i ruszałam w góry. Daleko nie miałam, bo mieszkałam ( mieszkam..?) w cudownej Kotlinie Kłodzkiej, otoczonej górami...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...