środa, 28 sierpnia 2013

TAK NIEWIELE MI POTRZEBA...

Kiedyś pisałam jak ja niewiele do szczęścia potrzebuje i jak niedużo od życia wymagam. Dlatego tak wiele radości sprawiają mi malutkie rzeczy: kwiatuszki, ptaszki, upieczone ciasto dla męża...
Tu gdzie mieszkam mamy duży ogród, oczywiście jest on "wspólnotą blokową" jak ja to mówię, jest tam altanka, ławeczki, drzewka, krzaczki, kwiatki etc., takie miejsce, gdzie mieszkańcy mogą pogrilować, odpocząć, poopalać się, jeśli tylko angielska pogoda na to pozwoli:)
Kilka tygodni temu "odkryłam" tam krzaki malin z cudownymi, słodziutkimi owocami! Zaraz obok krzaki jeżyn również z całym mnóstwem owoców. No i mała jabłonka, chyba z piętnastoma jabłkami, gdzie połowy już nie ma, bo zjadłam:) Malin było tyle, że nie nadążaliśmy ich jeść.



Nawet sobie nie wyobrażacie jaka ja byłam szczęśliwa!

czwartek, 22 sierpnia 2013

JAK TO... SER Z MIGDAŁÓW...?!

Tak tak...:) Jest niesamowicie pyszny, zdrowy i tak łatwy w przygotowaniu.
EFEKT KOŃCOWY...
Jest to kolejna moja zdrowa alternatywa dla niektórych m.in. uczulonych na mleko lub będących na diecie:)  Można oczywiście użyć różnych orzechów, dzięki czemu uzyskujemy różną teksturę i smak, np. orzechy macadamia dają bardzo kremową konsystencję, tak samo orzechy nerkowca ich  konsystencja jest odrobinkę delikatniejsza. Ja dzisiaj zrobię z migdałów, gdyż akurat ich najczęściej używam. Konsystencja ich natomiast jest lekko ziarnista.

Składniki są bardzo proste:

piątek, 16 sierpnia 2013

NATURALNE WAPNO - JEDZ SKORUPKI !

Nic , ale to nic u mnie w domu się nie marnuje. Dlaczego miałoby być inaczej ze skorupkami od jajek?:) Zanim je wyrzucisz podam Ci kilka sposobów jak je użyć i jak bardzo są przydatne.
Oczywiście chodzi mi o jajka jak ja to mówię z kupą i piórkiem na skorupce:) Czyli naturalnych, wiejskich, od kurek.



środa, 14 sierpnia 2013

ODROBINA NATURY W MIEŚCIE...

Nie spodziewałam się, że wybierając się do centrum w załatwieniu pewnych spraw, "przypadkowo" trafię na tak wspaniałą według mnie rzecz. Otóż odbywał się właśnie kilkudniowy "MIEJSKI FESTIWAL OGRODOWY". Nawet nie wiecie jaki to balsam dla mojej duszy, gdy widzę, że nawet w miastach ludzie mają świadomość natury i jej propagowania. Całe centrum zamieniło się w jeden wielki ogród, warzywno-kwiatowy:)
Głównym celem propagowania natury w mieście był nie tylko piękny wygląd miasta dzięki kwiatom, drzewom, krzewom etc., ale również ekologia i szereg dobrych rzeczy jakie to ze sobą niesie.
Więcej drzew w mieście powoduje świeższe i chłodniejsze powietrze a jak wiadomo, szczególnie w lecie, w miastach jest przestrasznie duszno. Dzięki drzewom w mieście jest mniej podtopień podczas ulew. Ogrody miejskie mogą zapewnić schronienie dla różnych zwierząt i owadów. Ogrody i działki w mieście, nawet te balkonowe, zapewniają nam świeże jedzonko:) Pomidory, sałata itp.
Nie potrzeba naukowych badań, aby wiadomo było, iż zielone i naturalne przestrzenie wokół nas poprawiają nasze samopoczucie psychiczne i fizyczne.
Ludzie, którzy nie mają pojęcia jak zacząć zmieniać swój balkon czy ogród w mieście, mogli liczyć na mnóstwo ciekawych wskazówek dzięki licznym warsztatom i rozmowom z ogrodnikami.
Jest jeszcze jeden bardzo ważny powód, dla którego warto posadzić nawet kilka kwiatków na balkonie. PSZCZOŁY. Jak wiecie, mamy ogólnoświatowy problem z powolnym wymieraniem pszczół... Co jest straszne. Wiadomo z jakimi skutkami się to wiąże. Dlatego musimy im zapewnić jak najwięcej miejsc, w których mogłyby sobie "popracować" na korzyść całej Ziemi:)
Powolutku zbliża się jesień, w tym czasie warto na balkonie posadzić kwiatki, które pszczółki lubią np. słonecznik, chaber, lawenda ...
Oto krótka fotorelacja z ów festiwalu... :




środa, 7 sierpnia 2013

SERCA MAM DWA...

Dziś jest ten dzień... Po raz pierwszy poczułam małego tuptusia...:) Dziwne i niesamowite zarazem. Powiem Wam coś. Ja, do niedawna zagorzała singielka, dzieciom mówiąca stanowcze NIE...
Świat  wywrócił się za jednym, małym "załaskotaniem" w brzuchu... Nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mistyczne będzie to dla mnie uczucie. Nosić w sobie życie, posiadać dwa serca.
Do niedawna myślałam, że należę do nielicznej grupy kobiet, które nie posiadają instynktu. Teraz wiem, że każda z nas go ma. Jedne go próbują za wszelką cenę stłumić, inne mają, ale nie mówią o tym głośno, do jeszcze innych z kolei przychodzi późno... Jak do mnie, choć wcale nie uważam, że za późno.  Każda z nas ma swój czas a mój jest właśnie teraz. Teraz tak naprawdę zrozumiałam wszystko. Wszystko odeszło na bok. Jesteś TY tam mój mały tuptusiu, pływający sobie spokojnie, najważniejszy. Śmiałam się z mojej mamy, ze znajomych kobiet,  które z wielkim przejęciem opowiadały o pierwszych ruchach. Teraz Was przepraszam.
 Oddam wszystkie moje przetwory, które z tak wielkim przejęciem ostatnio robiłam, za to, żebyś  poruszał się dzisiaj jeszcze raz...:)

Przepraszam, że dzisiaj nie o warzywach czy zdrowiu... ale piszę również o szczęściu a to niewątpliwe do niego należy...

N.



sobota, 3 sierpnia 2013

NIE UWIERZYCIE ...

Serce mi pęka...
Pozostawię to bez komentarza...



N.

BURAK ZAMIAST VIAGRY... ( ?! )

Z ogromną "zazdrością" ( taką zdrową:) ) czytam niektóre Wasze posty o papierówkach, malinkach, porzeczkach etc.. i ślinie się do ekranu:) Ale cieszę się razem z Wami Waszymi zbiorami i tym, że macie to szczęście spożywać te cudowne dary natury, których w naszej kochanej Polsce latem nie brakuje ! Jestem wielką zwolenniczką spożywania pokarmów ( warzyw, owoców, ziaren etc.) lokalnych. Czyli wcinamy to, co dany region - jego ziemia- czy kraj, w którym żyjemy, nam daje. Wszystkie rośliny "odczytują" kompletną informację miejsca, na którym rosną. Co ciekawe, jeśli miejsce to jest zbyt gorące, roślina walczy z tym rozwijając w sobie właściwości przeciwne - np. zawiera dużo wody i chłodzi. Na przykład : arbuzy, melony kapusta itp.
Jeśli roślina przeżywa niesprzyjające warunki klimatyczne - walczy, rozwijając w sobie między innymi. ciepło, oleistość. Np. zboża, orzechy, nasiona, bulwy.
Ten, kto wykorzystuje do jedzenia produkty z regionu, w którym mieszka, postępuje bardzo mądrze. Walczy z niesprzyjającymi warunkami zewnętrznymi z pomocą właściwości produktów.
W porze letnich upałów wykorzystuje chłodzące właściwości roślin zawierających dużo płynów ( ogórki, pomidory, kapusta, owoce, arbuzy), wprowadzając zimną energię do ciała. Natomiast zimą ogrzewa się jedząc zboża, orzechy, nasiona, bulwy, suszone owoce ( w procesie suszenia owoce uzyskują ciepłe właściwości ).
Jeśli ktoś, kto mieszka np. we Wrocławiu, zimą je dużo surowizny : cytrusy z ciepłych krajów, dużo zielonej sałaty, jabłek, wychładza swój organizm i rozregulowuje mechanizm wspomagania swego organizmu za pomocą roślin. Nic dziwnego, że zaczyna mieć kłopoty z trawieniem czy marznięciem. Absolutnie, nie mówię, aby tego nie jeść ! :) Jak najbardziej. Ale zmniejszyć proporcje w przyjmowaniu tych pokarmów w zależności od pory roku.
Mamy lato w pełni, w końcu możemy nacieszyć się dojrzałymi w słońcu pomidorami, śliwkami, czy jagódkami:) Warto również wiedzieć, po jakie sezonowe warzywa i owoce  sięgać w sierpniu oraz jaki mają wpływ na nasze zdrowie.


Oto niektóre z warzyw:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...