niedziela, 27 października 2013

BEZ TYTUŁU...

Tak wiem, długo mnie nie było. Ostatnio mam totalny spadek energii. Nie wiem czym to jest spowodowane. Ciążą...? Może... Chociaż jak do tej pory tryskałam energią, mogłam góry przenosić...a teraz? Ciężko mi wyjść do sklepu obok. Ale wiem, że jest to przejściowe. W końcu wszystko się kiedyś kończy. Nawet zła passa. Ale nie oznacza to, że o Was nie myślę! Wręcz przeciwnie. Przygotowuje dość spory post dla Was na temat oczyszczania organizmu. Oczywiście wszystko o czym piszę to są moje własne doświadczenia, którymi bardzo chcę się z Wami podzielić, bo bardzo dużo dobrego dla mojego organizmu to zrobiło.
Ostatnio kilka osób do mnie napisało, że mają problem z komentarzami pod moimi postami... Podejrzewam, że powodem tego jest wizualna zmiana bloga, na którą się zdecydowałam i według mnie jest o wiele lepsza. Wiem, że pomaga odświeżenie strony lub możliwe, że znaczenie również ma przeglądarka, w której otwieracie bloga. Dlatego bardzo przepraszam, że macie z tym problem. Ale myślę, że nie komentarze są najważniejsze. Jeśli tylko macie pytania, wątpliwości, a nie możecie podzielić się z nimi oficjalnie pod postem, piszcie do mnie na e-mail! Na wszystkie zawsze odpowiadam!

Zmieniając na chwilkę temat.

 Nie mogę tego nie napisać. Właśnie skończyłam oglądać genialny według mnie, program Martyny Wojciechowskiej " Kobieta na krańcu świata". Mieliście możliwość oglądania...? Jeśli nie, to bardzo polecam... W dzisiejszym odcinku pokazane były kobiety w Sudanie, kobiety w ciąży. Ściślej-w jakich warunkach owe kobiety muszą rodzić. Sudan to jedno z najbiedniejszych państw. Do "szpitala" trafiają tylko nieliczne kobiety, które miały szczęście, aby tam się znaleźć.

niedziela, 20 października 2013

WYNIKI KONKURSU !




Witajcie kochani!

Od razu Was bardzo mocno przepraszam, że losowanie opóźniło się o tydzień! Zwalę winę na ciążową rwę kulszową, która przykuła mnie do łóżka i odebrała chęci do normalnego funkcjonowania. Ta moja fasola musiała się tak dziwnie ułożyć, aby uciskać mamę na nerw, uparte to jakieś takie ;)
Zaczynaliśmy słowem  SZCZĘŚCIE..., które doprowadziło nas do ...
 DOLINY PIĘCIU STAWÓW...:)

niedziela, 13 października 2013

SPRAWY BIEŻĄCE I MURALE

Dzień dobryyyy!
Przypominam, że jutro, dokładnie o 12 w południe, kończy się KONKURS!
Macie jeszcze czas na wpisywanie Waszych skojarzeń:) Anonimowe osoby bardzo proszę o wpisanie swojego e-maila, jest to bardzo ważne.

http://aumjoga.blogspot.co.uk/2013/09/uwaga-konkurs.html

Wielkie losowanie odbędzie się właśnie jutro popołudniu, zacną ręką mojego męża, któremu kazłam już dzisiaj umyć ręce i obciąć paznokcie:)))

Jeszcze druga ważna sprawa. Mój nowy pomysł- "KOBIETY Z PASJĄ" - został przesunięty na przyszły rok. Bardzo dużo zgłoszeń przyszło - czego  się nie spodziewałam! - a z racji tego, że niedługo przyjdzie na świat nasza fasola, brakuje mi już na wszystko czasu niestety. Dlatego z powrotem wystartujemy w następnym roku :)



Dzisiaj po raz pierwszy spotkałam się z nowym słowem i z takim pomysłem... Wiedzieliście może co to MURALE? Pomysł realizuje się w Łodzi. Usłyszałam o tym dzisiaj w TV. Jest to seria pięknych malowideł - graffiti na budynkach szarej - do tej pory - Łodzi. Mieszkańcy są zachwyceni, jest nawet specjalny autobus, który wozi wycieczki i je pokazuje:)
Co tu dużo pisać, sami zobaczcie:


środa, 9 października 2013

KOMPOT TO "OBCIACH" ?

Ostatnio spotkałam się z tym właśnie stwierdzeniem, co nie ukrywam wywołało ciarki na moich plecach.
 Kompot, niektórym kojarzy się ze szkolnymi stołówkami czy barami mlecznymi z czasów PRL-u. Niektórzy, szczególnie w tych czasach, całkowicie o nim zapomnieli a niektórzy wolą nie pamiętać, bo tak jak napisałam wcześniej, dla nich to "obciach".
Ja należę do grupy tej sentymentalnej, której kompot kojarzy się z cudownymi domowymi obiadami u mamy, babci lub cioci. W dzieciństwie był naszym nieodłącznym napojem, podczas gdy zdyszani wracaliśmy z podwórka:)
Kompot ma całą masę zalet! Mnie najbardziej przekonuje ta sentymentalna:) Ale napój ten bardzo skutecznie gasi pragnienie. Szczególnie taki schłodzony.
 Każdy z nas pamięta i zapewne ma swój ulubiony smak kompotu.
Takie dziwne czasy nastały, że wolimy w tanim supermarkecie kupić dzieciom kartonik ze sztucznymi barwnikami, cukrem i całą gamą substancji "E" niż poświęcić chwilkę, szczególnie teraz, w okresie jesiennym, w którym mamy sezon na nasze cudowne polskie jabłuszka i zrobić kompot samemu. Ja ostatnio wręcz maniakalnie go robię i w mgnieniu oka zostaje pochłonięty przez mojego męża:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...