niedziela, 25 maja 2014

MAJONEZ Z ORZECHÓW NERKOWCA

Poczułam dzisiaj wielkiego smaka na pewną sałatkę. Jest pyszna i wszystko w niej jest super ale musi być z majonezem, bo inaczej jest za sucha. Chciałam zrobić majonez sama z jajka, ale mi nie wyszedł:) Wtedy przypomniał mi się genialny przepis na majonez z orzechów nerkowca. Nerkowiec po zblendowaniu jest bardzo kremowy, dlatego idealnie nadaje się na majonez.

 Już Wam piszę składniki:

- szklanka orzechów namoczonych 2 godziny wcześniej
- 1/4 szklanki wody
- 1/4 szklanki soku z cytryny
- 2 suszone daktyle ( opcjonalnie)
- 1 łyżeczka soli
- pół ząbku czosnku
- szczypta białego pieprzu
- 2 łyżki oliwy z oliwek
- 2 łyżki oleju lnianego, może być tylko lniany

Orzechy, wodę, sok z cytryny, czosnek, daktyle, sól i pieprz blendujemy do uzyskania kremowej masy. Następnie po troszkę dodawaj olej i oliwę. Jeśli majonez jest za gęsty, dodaj odrobinę wody.
Spróbuj czy Ci smakuje i dopraw według swojego uznania:)
Przechowuj w szczelnie zamkniętym słoiku w lodówce ok. tygodnia.


Dbajcie o siebie!

Wasza N.

sobota, 24 maja 2014

ZDROWA "ŚMIECIUCHA"

Tak zawsze nazywam swoje zupy. Najbardziej lubię takie, w których dziada i baby brak:)
Czyli jest "wszystko". No, może bez przesady, ale na pewno bardzo dużo warzyw, ziaren, kurkumy, którą ostatnio do wszystkiego dodaję - czyli całe mnóstwo wartości i witamin.
Dzisiaj zrobiłam genialną mieszankę, z której między innymi składa się moja zupa.



Skład mieszanki :
- zielony groszek, zielona soczewica, żółty groch, czerwona soczewica, ziarna jęczmienia, płatki jęczmienne i  kasza jęczmienna.

Zupa jest tak pyszna - oczywiście nie chwaląc się - że musiałam się koniecznie podzielić z Wami przepisem, który był dzisiaj moją weną, ze względu na szary i deszczowy krajobraz za oknem i potrzebą zjedzenia czegoś, co doda nam energii. 






wtorek, 20 maja 2014

DOMOWY JOGURT Z PŁATKÓW OWSIANYCH

Przypomniało mi się kilka dni temu, że chciałam podzielić się z Wami pewnym genialnym przepisem na pyszny, zdrowy i domowy jogurt.



 Najfajniejsze jest to, że sami decydujecie o składnikach i smaku:) W zależności jak dużo jego chcecie, ja proponuję:

piątek, 16 maja 2014

DLA NINKI...




Bardzo poruszyła mnie wczoraj historia pewnej malutkiej dziewczynki - Ninki, która opowiedziana została wczoraj w "Sprawie dla reportera". Dziewczynka ma teraz półtorej roczku i choruje na nowotwór złośliwy - neuroblastoma. Malutka ma guza w brzuszku... Wykryto go u niej kilka tygodni przed 1 urodzinami... Na razie leczona jest rutynowo w Polsce, jednak aby pozbyć się tego paskudztwa trzeba kontynuować leczenie we Włoszech lub Niemczech. Koszty takiego leczenia to 170 tyś. euro i oczywiście nie są refundowane przez NFZ. Ścisnęło mnie to za serce nieziemsko. Może dlatego, że sama jestem teraz mamą i w każdym malutkim dziecku widzę swoją córcię... To boli, jak takie maleńkie istoty muszą cierpieć... Wyobrażam sobie też ból rodziców, dlatego nie chcę być obojętna. A dobro dane drugiemu wraca do nas z dziesięciokrotnie większą mocą.
Wpłacimy z mężem pieniążki, tyle ile możemy, niewiele, aczkolwiek każda przysłowiowa złotówka się liczy. Proszę i Was o to. O złotówkę dla tej kruszynki, aby cieszyła się zdrowiem i życiem jak najdłużej!
Więcej informacji znajdziecie na tej stronie:

www.ninakublik.pl

Wiem, że zbierane są również nakrętki po napojach.

Pomóżmy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy "my" (oby nigdy ), będziemy potrzebowali pomocy...

N.


niedziela, 11 maja 2014

PRZEŁAMYWANIE BARIER - JOGA W DOMU

Moim głównym zadaniem jako nauczyciela jogi, jest inspirowanie swoich uczniów do praktykowania jogi w domu. Oczywiście wspaniale jest jeśli uczestniczylibyście kiedyś w moich klasach 3 razy w tygodniu:) Ale prawdziwie zacząć się rozwijać i czerpać korzyści z jogi możecie głównie praktykując ją w domu. Obserwując siebie, wsłuchując się w swój oddech, skupiając się na każdym skrawku swojego ciała.
Podczas klasy jogi skupiasz się zarówno na wewnętrznych jak i zewnętrznych czynnikach.
Słuchasz nauczyciela, obserwujesz pozy, jednocześnie zwracasz uwagę na to co dzieje się wewnątrz Ciebie.
Ćwicząc w domu, nie ma potrzeby, aby skupiać się na czymkolwiek zewnętrznym. Więc 100 % uwagi kierujesz w stronę swojego ciała, umysłu i wsłuchujesz się w tak bardzo istotny podczas praktykowania jogi - oddech. Pisząc w domu, mam na myśli nie tylko budynek. Myślę tu o ćwiczeniach na łące, w ogrodzie, lesie, sadzie, na plaży... - w naturze.


Nie zrozumcie mnie źle, nie odradzam Wam chodzenia na klasy jogi. Ale pragnę podkreślić, jak bardzo istotna jest praktyka w domu. Moim celem samym w sobie jest Wasz rozwój, rozwój moich uczniów, bez osobistych korzyści.
Pewnie sobie pomyślicie co ja dobrego robię? Zamiast "namawiać" na uczestnictwo w moich zajęciach, zachęcam do praktyk w domu. Z całego serca zapraszam:) Ale byłabym nieuczciwa i nie byłoby to w zgodzie z samą sobą, gdybym nie chciała Waszego dobra.

wtorek, 6 maja 2014

Z NIM CZY BEZ NIEGO

Temat porodu w towarzystwie męża czy partnera budzi różne emocje i różne krążą opinie. Ilu ludzi tyle tych opinii powstaje. Jest cały szereg kobiet, które bardzo chcą towarzystwa partnera a on za Chiny ludowe i wołami go nie wciągniesz na porodówkę. Niektóre zmuszają, niektóre się obrażają i facet jak ten biedny zbity pies z duszą ramieniu idzie i stoi przy tym łóżku jak ostatnia sierota, która jak zobaczy trochę krwi to zejdzie na tamten świat.

Są różni mężczyźni i z pozoru Ci nasi bohaterowie, osiłki co lodówki na 4 piętro wnoszą, nie są wystarczająco silni psychicznie, aby nas podczas porodu oglądać. Dlatego natura obdarzyła nas tą "przyjemnością" a nie ich;)
To, że nie chce to wcale nie znaczy, że nie kocha. Taki po prostu jest. Musimy to zrozumieć, przyjąć do siebie i broń Boże nie zmuszać.
U mnie było RAZEM. Ale żeby nie było, słowem się nie odezwałam, nawet nie wspomniałam. Sam się rwał. Dobra, nie będę zabraniać. Choć nie powiem, wszystkie odcinki "Położnych" pokazałam, bez upiększania z krwią i potem w tle, żeby później nie było, że "a nie mówiłam!". Nie zraziło... ot, taki uparty charakter i już. Ale... Nie mnie się wypowiadać. Postanowiłam, że o "wrażeniach"i podejściu do wspólnego porodu, opowie Wam mój "monż" :)  O dziwo zgodził się o tym napisać...
Miłej lektury:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...