poniedziałek, 29 czerwca 2015

OTYŁOŚĆ - WINA BIEDY?




Kiedyś obiecałam Wam napisać troszkę o Stanach i ... zapomniałam:)
Dzisiaj jest dzień nadrabiania zaległości.
Część z Was wie, że w Stanach mieszkałam 8 lat.
Wcześniej jeździłam na wakacje aż w końcu i mnie dopadło. Chęć zamieszkania, życia...
American Dream.
O życiu w Stanach mogę napisać książkę.
Chce pokazać Wam jak paradoksalny jest to kraj, pod wieloma względami.
Ten co mnie interesuje najbardziej to kwestia podejścia do zdrowia i w miarę zdrowego odżywiania.
Tak jak napisałam wcześniej, Ameryka to kraj paradoksalny, przynajmniej dla mnie.
Na każdym rogu fast food sąsiadujący ze sklepem ze zdrową żywnością.


Najpopularniejszy taki sklep tam to WHOLE FOODS. Jest ogromny, niczym hipermarkety w Polsce.
Dostaniesz tam wszystko o czym zamarzysz jeśli chodzi o zdrową żywność. Począwszy od warzyw - ORGANIC ( EKO), po przetwory,  świeżo wyciskane soki, mięso z ekologicznych farm, piekarnia, wina, sałatki, obiady wegetariańskie, wegańskie, witariańskie i wszystkie we, wa wi;)
Po suplementy, witaminy, probiotyki, ręcznie robione ekologiczne kosmetyki, ciuchy ... etc. etc., można wymieniać i wymieniać...

 
Jak to jest, że w kraju, w którym tak dostępna jest "zdrowa" żywność, istnieje tak ogromny jak nie największy na świecie problem z otyłością? 
Wiele razy się nad tym zastanawiałam.
Według Liz Dwyer - publicystki, pisarki zajmującej się sprawami publicznymi, rasizmem, sprawiedliwością społeczną, ludzie mieszkający w obszarach wysokiego ubóstwa, mają ograniczony dostęp do zdrowej żywności oraz brak środków na ich zakup.
Pierwsze strony gazet krzyczą o restauracjach, które nadużywają sztucznych dodatków, spulchniaczy i niezdrowych składników a wciąż w ciasto do pizzy pchają niewyobrażalną ilość sera i tłuszczu.
Gdy żyjesz w społeczności o niskich dochodach, śmieciowe jedzenie, nie sklep spożywczy pełen jarmużu czy quinoa, jest właśnie w pobliżu.
Niektórzy z Was zapewne zdziwieni są, tym, że piszę o ubóstwie w Stanach. Tak, dotyka ono również ten kraj, w niektórych stanach nawet w bardzo wysokim procencie.
Kogo i czy w ogóle obwiniać ...?
Jakby zastanowić się nad tym głębiej...  W Polsce, niestety również istnieje problem biedy. Jednak czy Ci nasi biedni ludzie są otyli...? Czy nie wynika to z zaradności i umiejętności robienia "coś z niczego"? Nawet gotowania?
My od dziecka nauczeni jesteśmy, że gotuje się w domu, nie kupuje gotowego jedzenia. Każde 3 metry trawy za domem zawsze zagospodarujemy na ogródek. Chociażby sałatę, pomidory, szczypiorek...
I tu leży problem.
Lenistwo.
Nie obwiniam i nie osądzam nikogo. Opisuję  tylko swoje spostrzeżenia i doświadczenia oraz sytuacje, których niejednokrotnie byłam świadkiem. W każdym supermarkecie jest stoisko z warzywami, ale większość amerykanów niestety woli pójść do półek z gotowym w 5 minut jedzeniem - włóż tylko do mikrofali...
Istnieją sklepy, w których za centy można kupić warzywa i owoce. Wcale to nie musi być pod pięknym i zielonym szyldem "ORGANIC' czy "EKO".
Sama kilka takich znalazłam, wypełnionych po brzegi takimi odmianami warzyw i owoców, których nazw do dzisiaj nie pamiętam, za śmieszne wręcz pieniądze.
Świadomość jak zdrowo żyć, wpajana musi być od dziecka, w domu rodzinnym.
Za pieniądze wydane całą rodziną na niedzielnym "obiedzie" w fast foodzie, można by ugotować wielki gar zupy jarzynowej na kilka dni...
Ale to nie ta mentalność. Za duża przepaść myśleniowa między nami a nimi.
Jednak nie mnie oceniać.
Piszę jak jest.

Dbajcie o siebie i nie patrzcie tak ślepo w ten kraj. Nie ma tam dobrych przykładów. Szanujmy nasze zdrowe, babcine podejście do życia.
Jeśli wiesz o czym mówię...

Wasza N.

17 komentarzy:

  1. ciekawy temat, rzeczywiście, sama kiedyś nad tym myślałam i miałam podobne wnioski :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem jeżeli nie ma się pieniędzy to kupuje sie na wyprzedażach, sezonowe, tańsze warzywa i owoce, a nie stołuje się na mieście, w fast foodach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. To jak jemy i czy jemy w dużej mierze zależy od naszych chęci, a tak samo i od naszych przyzwyczajeń

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż niestety zauważyłam i też słyszałam, bo w stanach nie miałam okazji jeszcze być, że żywność przetworzona jest dużo tańsza niż taka, którą trzeba przyrządzić samemu. Żaden targ i promocje w hipermarkecie na banany tego nie zmienią. W Polsce dzieje się podobnie taniej wychodzi kupić gotowe pierogi niż je zrobić. Dlaczego? Bo czas na przygotowanie tego jedzenia również kosztuje (najwięcej w dużym mieście, gdy pracujemy). Możecie się ze mną zgodzić lub nie. Możecie nazwać to lenistwem (na pewno w jakimś stopniu tak jest).

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam niestety wrażenie, że coraz więcej ludzi w Polsce zachowuje się jak w Stanach Zjednoczonych. I co ciekawe u nas nie wynika to z biedy tylko z prestiżu społecznego. Wizyty z fast foodach są rodzinną tradycją - niedzielną bądź sobotnią. Co więcej, ludzie nieco bogatsi wybierają bardziej wyrafinowane restauracje, ale czy możemy powiedzieć, że te rzeczy, które spożywają są zdrowe. Ja tak nie uważam. Wydaje mi się, że i tak większość restauracji wybiera olej palmowy do smażenia - cóż co jest najtańsze i niebezpieczne dla naszego zdrowia. To tylko przykłady, których z pewnością jest więcej.
    Oglądałam program "Miasto przechodzi na zielonym", gdzie nawet w pewnych dzielnicach Nowego Jorku ludzie sadzą sobie na przestrzeniach miejskich owoce i warzywa, bo twierdzą, że na takowe (z pewnych upraw) ich nie stać. Oczywiście mają na to pozwolenia i sadzą w doniczkach, żeby nie było zanieczyszczenia od gleby. Ale ważne jest to, że oni rozumieją, gdzie popełniali błąd a my wciąż dążymy do tego błędu.

    OdpowiedzUsuń
  6. niestety, ale wydaje mi się, że w PL bieda też zaczynam wiązać się z otyłością - przetworzone jedzenie jest tańsze i łatwiejsze w obsłudze, poza tym istnieje brak świadomości i edukacji w tej kwestii - jak "szynkę" można kupić za 10pln i za 60pln to pewne grupy nie zastanawiają się nad różnicą w cenie, która z czegoś wynika tylko wybierają tańszy produkt. Poza tym może gotujemy więcej w domu, ale często z gotowych puszek czy torebek naładowanych chemią. I popatrz na polskie ulice - coraz więcej ludzi z nadwagą, z ciałami zniszczonymi chemią ;/. Oczywiście nie w takiej skali jak w US (bywałam w Stanach przez kilka lat regularnie z powodu mojej pracy, więc wiem jak to tam wygląda), ale zaczynamy iść w tym kierunku. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje. Dawno mnie nie bylo w Polsce, ale ostatnim razem zauwazylam, ze supermarkety rosna jak grzyby po deszczu... Co powoduje, ze tzw. Pani Krysia ze swoimi warzywkami za rogiem musi zaknac biznes... Straszne to. Ale trzeba jak najwiecej uswiadamiac ludzi. Jeszcze jedno, dlaczego zdrowa zywnosc jest tak cholernie droga?? Obudzcie sie "ekologiczni producenci" i dajcie mozliwosc wszystkim ludziom zdrowo sie odzywiac a nie tylko bogatym!

      Usuń
  7. Podobnie, jak komentatorzy powyżej uważam, że powoli ten problem zaczyna dotykać Polaków i Polski. U nas coraz więcej jest ludzi otyłych, coraz więcej fastfood i simieciowego jedzenia. Jestem tym przerażona, ilekroć jestem wśród ludzi... Serdecznie pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahah :D Rozbroiło mnie stwierdzenie "przepaść myśleniowa"... Widoczna chyba nie tylko na tej płaszczyźnie życia, co.? :D
    A jednak ciągnie trochę do rzeczywistości, w której masz tyle dobroci na wyciągnięcie ręki za małe pieniądze...
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Problem super marketów jest bardziej złożony. Główną zasadą jest, że zdrowa żywność jest horrendalnie droga w porównaniu tego co można kupić w marketach. A efekty potem widać...

    OdpowiedzUsuń
  10. A u mnie na osiedlu chcieli wybudować Biedronkę, ale mieszkańcy zbuntowali się, wystosowali petycję, zebrali podpisy. I Biedronki nie będzie, a trzy okoliczne warzywniaczki przetrwają!
    Ale taki cały market ze zdrową żywnością to chętnie bym odwiedziła, nie powiem. Tak z ciekawości:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam sie z Toba, mieszkalam w USA 2 lata i chodzilam do tego sklepu po zdrowa zywnosc, robilam sobie w pracy zdrowe kanapki to wszyscy sie dziwili i nazywali je "europejskimi", po czym w porze lunchu albo podgrzewali w mikrofali gotowy obiad o ktorym pisalas, gotowy w 5 min, albo szli do pobliskiej "restauracji". W USA malo kto gotuje w domu, z reszta moim zdaniem problem polega tez na tym, ze warzywa czy owoce dostepne w normalnych sklepach nie maja smaku... sama pamietam ten smak jablek... "smak".... smakowaly jak papier! Dlatego ludzie decyduja sie na zywnosc zawierajaco uleprzacze (duzo soli, cukru itp.). Rowniez nie rozumiem tego amerykanskiego fenomenu w Polsce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten fenomen będzie trwał nadal, ale on wynika z rozwarstwienia i lenistwa. Kto
    bilansuje dietę i gotuje odżywia się zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie trzeba być bogatym, żeby jeść zdrowo. Wystarczy dokonywać rozsądnych wyborów i odżywiać się w zgodzie z porami roku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Otyłość to problem krajów rozwiniętych i rozwijaac1ych sie

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim zdaniem to wszystko kwestia planowania i świadomości.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...